Radio gada. Ten wynalazek zamienił świat w globalną wioskę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 kwietnia 2019, 14:07
Studio radiowe, zdjęcie ilustracyjne
Studio radiowe/ShutterStock
Radykalna zmiana biegu dziejów nie wymaga większego wysiłku. Wystarczy wpaść na pomysł, jak zaburzać w przestrzeni pola magnetyczne i elektryczne, po czym to skomercjalizować

Jeden wynalazek sprawił, że muzyka i kultura – zjawiska niegdyś przeznaczone przede wszystkim dla elity – stały się powszechnie dostępnym dobrem. Ten sam wynalazek zwielokrotnił szybkość obiegu informacji i zamienił świat w globalną wioskę. Wiadomości docierały wszędzie, ale wraz z nimi dostęp do szerokich mas zyskali ci, którzy potrafili nimi najlepiej manipulować. Wówczas okazało się, że więcej wolności i przyjemności oznacza też większe zagrożenia. Tym wynalazkiem nie był wcale internet.

Teoria Jamesa Maxwella zakładająca, że sprzężone pola elektryczne i magnetyczne mogą się przemieszczać w przestrzeni jak światło, była tak frapująca, że Pruska Akademia Nauk ufundowała specjalną nagrodę dla uczonego umiejącego eksperymentalnie dowieść, iż szkocki fizyk miał rację. Oferta obowiązywała do 1882 r., a do konkursu stanął m.in. dobiegający trzydziestki Heinrich Rudolf Hertz. Bardzo potrzebował pieniędzy i sławy: młoda żona, dwójka dzieci i nie najlepsze zdrowie wymuszały spore wydatki. Jednak swój oscylator ze zwojów drutu, zaopatrzony w dwie położone obok siebie metalowe kulki, między którymi przeskakiwała iskra elektryczna, udoskonalał kilka lat. Choć termin zgłoszeń do nagrody upłynął, młody fizyk nie zaprzestał eksperymentów. W 1886 r. zaprezentował aparat zdolny po podłączeniu do prądu emitować – jak opisywał Maxwell – „biegnące w przestrzeni kolejne zaburzenia pól magnetycznych i elektrycznych”.

>>> Czytaj też: Jak wyrabiać sobie opinię bez twitterowo-facebookowej nawalanki? [OPINIA]

Triumf Hertza był jednak gorzki. Nie przyniósł mu żadnych profitów materialnych, sławę zaś jedynie w środowisku fizyków. Nawet wynalazca nie wierzył, żeby potwierdzenie teorii Maxwella mogło się komuś do czegokolwiek przydać. Zaraz po udanym eksperymencie Hertza oznajmił zebranym, iż emitowane przez jego urządzenie fale „nigdy nie znajdą żadnego zastosowania praktycznego, a ich odkrycie ma jedynie znaczenie czysto poznawcze”. Mylił się, choć nigdy się o tym nie dowiedział. Zmarł osiem lat później, gdy jego wynalazkiem zaczęli się interesować inni naukowcy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj