"Żółte kamizelki" rozpoczęły sobotni marsz w stolicy o godz. 13. Uczestnicy akcji wykrzykiwali m.in. slogany przeciwko policji i prezydentowi Emmanuelowi Macronowi, np. "Rezygnacja Macrona dla lepszego świata!".

W Tuluzie w demonstracji wzięło udział kilkaset osób; policja użyła gazu łzawiącego wobec agresywnych uczestników protestu.

Według MSW Francji w ubiegłym tygodniu w akcjach protestu wzięło udział w Paryżu 2,1 tys. osób, a w całym kraju - ok. 12,5 tys. ludzi. Była to najsłabsza frekwencja od powstania ruchu "żółtych kamizelek" w listopadzie 2018 roku.

Reklama

Dane podane przez francuskie władze były podważane przez organizatorów demonstracji, według których w sobotę 25 maja na ich wezwanie na ulice wyszło ponad 35 tys. ludzi.

Ruch "żółtych kamizelek" od pół roku protestuje przeciw reformom społecznym i gospodarczym prezydenta Francji. Mimo obniżającej się frekwencji cotygodniowe demonstracje antyrządowe mocno osłabiły notowania Macrona. Słabnąca popularność prezydenta przełożyła się także na jego partię Republiko Naprzód!, na którą w wyborach do PE zagłosowało 22,4 proc. wyborców. Na pierwszym miejscu uplasowała się lista skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, zdobywając 23,3 proc. głosów.

>>> Czytaj też: Wielcy przegrani, wielcy zwycięzcy. Paneuropejskie tendencje w unijnych wyborach