Filipiny: Prezydent ostro zaatakował Radę Praw Człowieka ONZ

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 lipca 2019, 18:17
Filipiński prezydent Rodrigo Duterte ostro i w niecenzuralnych słowach zaatakował w piątek Radę Praw Człowieka, która dzień wcześniej opowiedziała się za śledztwem ws. zabójstw dokonywanych w ramach kampanii antynarkotykowej na Filipinach.

"Te sk...syny nie rozumieją, że my tutaj mamy problem - wołał Duterte, przemawiając do pracowników służby więziennej. - Ci głupcy nie rozumieją społecznych, gospodarczych i politycznych problemów Filipin".

Rezolucja w sprawie śledztwa została przyjęta w Radzie Praw Człowieka ONZ głosami 18 państw. Przeciwko wypowiedziało się 14 krajów, w tym Chiny. 15 wstrzymało się od głosu. Gniew Duterte zwrócił się przeciwko Islandii, która rezolucję zainicjowała. "Jaki problem ma Islandia? Tylko lód. To jest wasz problem. Macie za dużo lodu i nie ma (u was) wyraźnego rozróżnienia między dniem i nocą. Można więc zrozumieć, dlaczego nie ma tam przestępczości ani żadnego policjanta i oni po prostu zajmują się jedzeniem lodu" - mówił.

Po zdecydowanym zwycięstwie w wyborach prezydenckich w 2016 roku Duterte upoważnił policję do brutalnych działań wobec handlarzy narkotyków, zachęcając funkcjonariuszy do zabijania podejrzanych i obiecując im ochronę przed odpowiedzialnością karną.

Odpowiadając tym, którzy krytykują go za wydanie takich poleceń policji, Duterte podkreślał, że nie ma nic złego w tym, że broni się kraju: "Pytam tych ludzi od praw człowieka. Czy to źle, że mówi się, że jeśli niszczycie nasz kraj, to was pozabijam? Czy to zbrodnia, jeśli prezydent, burmistrz czy gubernator powie to publicznie?".

Dokładna liczba egzekucji przeprowadzonych podczas wojny Duterte z handlem i zażywaniem narkotyków jest niemożliwa do zweryfikowania, lecz uważa się, że śmierć poniosły w niej tysiące ludzi. O wiele więcej niż podawane przez policję sześć tysięcy podejrzanych, którzy byli uzbrojeni i zginęli walcząc z siłami bezpieczeństwa.

Duterte wielokrotnie podkreślał, że na Filipinach jest 4 mln osób uzależnionych od narkotyków, a walka z handlarzami tych nielegalnych substancji jest jego obowiązkiem jako prezydenta. Mimo ostrego języka i brutalnych metod prezydent cieszy się szerokim poparciem, a jego zwolennicy podkreślają, że kampania antynarkotykowa wydatnie przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa w kraju.

Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Michelle Bachelet ma zdać raport ze swoich ustaleń w tej sprawie w czerwcu 2020 roku. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj