UE nie chce, by Rosja wróciła do G7. "To byłoby oznaką słabości"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 sierpnia 2019, 12:32
Rosja, Unia Europejska, UE, EU
Rosja, Unia Europejska, UE, EU/ShutterStock
Unia Europejska jest przeciwna przywróceniu Rosji członkostwa w G7 - poinformowało w czwartek wysokiej rangi źródło unijne, wskazując, że w obecnych okolicznościach taki krok byłby oznaką słabości.

Za powrotem do formatu , czyli z , opowiedział się wcześniej prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.

"UE nadal uważa, że powody wykluczenia Rosji z G8 w 2014 roku są cały czas aktualne. UE będzie przeciwna pomysłowi przewróceniu Rosji do G7" - podkreśliło źródło. Kraj ten usunięto z grupy najbardziej rozwiniętych gospodarczo państw świata po aneksji należącego do Ukrainy Krymu w 2014 roku.

Strona unijna przedstawiła swoje stanowisko na kilka dni przed zaplanowanym na najbliższy weekend szczytem G7 we francuskim Biarritz, który z powodu sporów między Trumpem i jego sojusznikami w wielu kwestiach - m.in. Iranu, Syrii, porozumienia paryskiego w sprawie klimatu - poprzedza już duże napięcie.

Wcześniej w środę prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył, że przywrócenie formatu G8 (G7+Rosja) bez rozwiązania sprawy Ukrainy byłoby błędem i podkreśliłoby słabość zachodnich sił. Również kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson wykluczyli w środę w Berlinie możliwość ponownego dołączenia Rosji do tego klubu.

"Bezwarunkowe przywrócenie Rosji do spotkań G7 byłoby nieproduktywne i byłoby oznaką słabości" - zaznaczyło źródło unijne.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk, który z powodu rekonwalescencji szefa KE Jean-Claude'a Junckera będzie jedynym przedstawicielem UE jako całości, ma na szczycie zwracać uwagę na kontekst przestrzegania zasad demokracji.

"G7 powinno być wspólnotą demokracji szanujących praworządność. Mamy inne formaty, żeby spotykać się z liderami krajów, które szanujemy, ale które nie podzielają naszych wartości. Jednym z nich jest G20" - zaznaczył urzędnik unijny.

We francuskim Biarritz od soboty przez dwa dni obradować będą przywódcy USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Japonii, Włoch i Kanady, a także Unii Europejskiej. Liderzy mają rozmawiać o wyzwaniach w dziedzinie gospodarki, polityki zagranicznej i ochrony środowiska; przewodnim tematem szczytu ma być zwalczanie nierówności. Dyskusje mają dotyczyć m.in. stosunków z Iranem, Rosją i Koreą Północną.

>>> Czytaj też: Piskorski: Nie byłem pożytecznym idiotą dla rosyjskich służb [WYWIAD]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj