Di Maio złożył tę deklarację po rozmowie z prezydentem Sergio Mattarellą w ramach prowadzonych przez niego konsultacji w sprawie rozwiązania kryzysu rządowego.

Polityczny szef antysystemowego Ruchu powiedział również, odnosząc się do negocjacji z Partią Demokratyczną w kwestii zawarcia koalicji, że najpierw opracowany zostanie jej program, a potem zapadną decyzje dotyczące nominacji w nowej Radzie Ministrów.

Jednocześnie Luigi Di Maio ujawnił w swym wystąpieniu w Pałacu Prezydenckim, że dotychczasowy koalicjant Pięciu Gwiazd, Liga Matteo Salviniego złożyła mu propozycję, aby został premierem w ich nowym wspólnym rządzie. Dodał następnie: "Szczerze dziękuję, ale z tą samą szczerością mówię, że mam na sercu dobro kraju i nie myślę o sobie".

Reklama

Tym samym lider Ruchu potwierdził, że Liga Salviniego próbowała doprowadzić do pojednania z nim po tym, gdy zerwała koalicję 8 sierpnia.

Di Maio odniósł się też do tego, że dzień wcześniej poparcia dla Contego udzielił prezydent USA Donald Trump, wyrażając na Twitterze nadzieję, że pozostanie on premierem.

"To uznanie ze strony prezydenta Trumpa - stwierdził- wskazuje nam, że jesteśmy na dobrej drodze".

Na konsultacjach u Sergio Mattarelli była też delegacja Partii Demokratycznej, która potwierdziła swą aprobatę dla nominacji Giuseppe Contego, powtarzając, że nowy rząd z nim na czele musi być gabinetem "braku ciągłości" z poprzednim i "przełomu".

Powstający rząd Ruchu i PD ostro skrytykował lider Ligi Salvini, który po wyjściu od prezydenta powiedział, że wyraził swój sprzeciw w imieniu "milionów Włochów". Trwające negocjacje koalicyjne nazwał "batalią o stołki". Conte - mówił Salvini przechodzący do opozycji - "zdobył poparcie na szczycie G7 w Biarritz".

>>> Polecamy: Polityczna wojna na Wyspach. Szef opozycji prosi o pomoc królową