Liczba niewypłacalności polskich firm spadła o 9 proc. rok do roku do 82 w sierpniu 2019 r. wobec 90 w lipcu 2019 roku, podał Euler Hermes na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego.

Od początku roku do końca sierpnia opublikowano informacje o 659 niewypłacalnych firm wobec 670 w analogicznym okresie przed rokiem.

Najwięcej niewypłacalności było w sektorze usług (29), przemysłowym (24) oraz w budownictwie (13), podano także.

Reklama

"Liczba niewypłacalności jest w tym roku bardziej stabilna, mniejsze niż w ubiegłym roku są wahania ich liczby w kolejnych miesiącach. Co więcej - pomimo jak na razie mniejszej o 2 proc. ich liczby w porównaniu do roku ubiegłego, od czerwca widoczny jest stopniowy trend wzrostu ich liczby" - czytamy w komunikacie.

"Konsumenci rzeczywiście kupują więcej. Ale nie wszędzie - nie wszyscy sprzedający na tym zyskują jednakowo. Zyskuje na tym tylko część handlu, a w największym stopniu największe podmioty. Ponadto Polacy kupują trochę więcej, ale też towarów droższych, zarówno w sektorze spożywczym, jak i wyposażenia mieszkań, udany sezon mają też np. biura turystyczne. Tym niemniej małe sklepy nie są gremialnie na fali wznoszącej, a zapowiadane podniesienie płacy minimalnej może dla części z nich być krytyczne - i tak już przegrywają walkę o pracownika z większymi sieciami, mogącymi sobie pozwolić nie tylko na wyższe płace, ale też m.in. na przyciągające ludzi benefity, jak prywatna opieka zdrowotna etc. Więksi gracze jako pierwsi wprowadzają też automatyzację w handlu - samoobsługowe kasy, które mogą zapewnić im ugruntowanie przewagi w najbliższych latach, nie tylko dzięki obniżce kosztów i uniezależnieniu się od dostępności pracowników i m.in. płacy minimalnej, ale także pozwalając im wkrótce kontynuować sprzedaż we wszystkich niedzielach bez handlu" - skomentował Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka.

>>> Czytaj też: Bankructwo biura Thomas Cook zatrzęsło rynkiem. Upadek Neckermann Polska to kwestia czasu