Szef brytyjskiego MSZ: Po wyjściu z UE wprowadzimy własną wersję ustawy Magnitskiego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 września 2019, 21:01
Wielka Brytania, brexit, Londyn
Wielka Brytania/ShutterStock
Po wyjściu z Unii Europejskiej Wielka Brytania wprowadzi własną wersję ustawy Magnitskiego - zapowiedział w niedzielę szef brytyjskiego MSZ Dominic Raab. Zapewnił też, że Londyn nie będzie bezczynnie patrzeć na używanie siły wobec protestujących w Hongkongu.

"Wprowadzimy w życie brytyjską , zakazującą wydawania wiz i zamrażającą aktywa osobom uznanym za odpowiedzialne za poważne naruszenia praw człowieka, w tym tortury" - oświadczył Raab podczas pierwszego dnia konferencji programowej Partii Konserwatywnej w Manchesterze.

Ustawa Magnitskiego to przyjęte w 2012 roku przez amerykański Kongres prawo zakazujące wjazdu do USA oraz korzystania z amerykańskiego systemu bankowego osobom podejrzewanym o związek z pobiciem i śmiercią w moskiewskim więzieniu Siergieja Magnitskiego, rosyjskiego prawnika zaangażowanego w walkę z korupcją. W 2016 roku rozszerzono ją w ten sposób, że dotyczy obywateli nie tylko Rosji, ale wszystkich państw świata, którzy podejrzewani są o łamanie praw człowieka bądź korupcję.

Wielka Brytania jest jednym z kilku krajów UE, które mają już podobne rozwiązania prawne. W 2018 roku brytyjski parlament przyjął tzw. poprawkę Magnitskiego do ustawy o sankcjach i przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy, która daje rządowi prawo do nakładania sankcji na osoby dopuszczające się rażących naruszeń praw człowieka.

Raab nie podał żadnych dalszych szczegółów dotyczących planów rządu, które wyjaśniłyby, czym nowe przepisy mają się różnić od istniejących.

Szef brytyjskiej dyplomacji zapowiedział także, że Londyn nie będzie bezczynny wobec używania przemocy wobec uczestników pokojowych demonstracji w Hongkongu. "Nie będziemy odwracać wzroku, kiedy mieszkańcy Hongkongu są bezlitośnie bici w pociągach podmiejskich za to, że korzystają z prawa do pokojowych protestów" - mówił Raab.

W Hongkongu, byłej brytyjskiej kolonii zwróconej Chinom w 1997 roku, policja po raz kolejny użyła w niedzielę gazu łzawiącego wobec uczestników trwających od czerwca antyrządowych protestów. Ich pierwotną przyczyną była projekt ustawy o ekstradycji, zezwalający na przekazywanie podejrzanych Chinom kontynentalnym, ale niepokój mieszkańców Hongkongu budzi coraz silniejsze ingerowanie przez Pekin w sprawy tego terytorium, które zgodnie z brytyjsko-chińskim porozumieniem miało zachować szeroką autonomię.

Rozpoczęta w niedzielę konferencja Partii Konserwatywnej potrwa do środy.

>>> Czytaj też: Brexit, czyli walka z tyranią kontynentu [FELIETON]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj