Masowe protesty przeciwko zakazowi zaczęły się już w piątek, tuż po jego ogłoszeniu przez szefową administracji Hongkongu Carrie Lam. Od tamtej pory uszkodzonych zostało ponad 200 sklepów i miejsc użyteczności publicznej – przekazał na konferencji prasowej rzecznik policji.
We wtorek w związku z aktami wandalizmu zamkniętych pozostaje 13 hongkońskich oddziałów należących do pięciu banków, w tym chińskich Bank of China i ICBC; nieczynnych jest też 330 bankomatów – podał dziennik „South China Morning Post”.
Najmłodsza z 77 osób zatrzymanych za łamanie zakazu zakrywania twarzy ma 12 lat – przekazała policja. Większość z tych osób zatrzymano za zasłanianie twarzy w czasie nielegalnego zgromadzenia publicznego, ale trzy podejrzane są o odmowę zdjęcia masek na wezwanie policjantów.
Lam wprowadziła zakaz, korzystając z kolonialnych regulacji kryzysowych, które dają jej szerokie uprawnienia, w tym do dowolnej zmiany prawa z pominięciem normalnego procesu ustawodawczego. Jedynym warunkiem jest stwierdzenie przez nią zaistnienia „sytuacji kryzysowej lub zagrożenia publicznego”.
Zakaz poparli prorządowi posłowie lokalnego parlamentu, ale sprzeciwia mu się opozycja demokratyczna. Krytycy zwracali między innymi uwagę, że zamiast uspokoić nastroje, doprowadził on do eskalacji protestów i przemocy na ulicach. Ostatni brytyjski gubernator Hongkongu Chris Patten stwierdził, że Lam „musiałaby być szalona”, by wprowadzić ten zakaz, jeśli nie została do tego przymuszona.
Szefowa władz oświadczyła we wtorek, że jest jeszcze za wcześnie, by oceniać skuteczność zakazu. Wyraziła również przekonanie, że władze Hongkongu uporają się z protestami we własnym zakresie, ale nie wykluczyła możliwości poproszenia rządu centralnego o interwencję wojskową, jeśli sytuacja się pogorszy.
Od czerwca w związku z protestami zatrzymano już łącznie 2363 osoby w wieku od 12 do 83 lat, z czego 241 – w ciągu ostatnich czterech dni. Ponad 200 zatrzymanym postawiono jak dotąd zarzuty udziału w zamieszkach, za co grozi 10 lat więzienia.
Lam obiecała niedawno, że wycofa kontrowersyjny projekt umożliwienia ekstradycji do Chin kontynentalnych, który był bezpośrednią przyczyną trwających protestów. Nie przychyliła się jednak do żadnego z pozostałych postulatów protestujących. Żądają oni między innymi uwolnienia i oczyszczenia z zarzutów wszystkich zatrzymanych, demokratycznych wyborów władz regionu oraz niezależnego śledztwa w sprawie działań rządu i policji, którą oskarżają o brutalność.
Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)