Trump rozważa możliwość negocjacji w konflikcie między Turcją a Kurdami

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 października 2019, 08:13
Biorę pod uwagę możliwość podjęcia się negocjacji w konflikcie Turcji z Kurdami w północno-wschodniej Syrii - oświadczył w czwartek prezydent USA Donald Trump na Twitterze. Armia turecka od środy prowadzi w Syrii ofensywę zbrojną przeciwko kurdyjskim Ludowym Jednostkom Samoobrony.

"Mamy trzy możliwości: wysłać tam do walki tysiące naszych żołnierzy, uderzyć w Turcję sankcjami gospodarczymi lub podjąć się mediacji w celu osiągnięcia porozumienia między Turcją a Kurdami!" - napisał Trump. Nie podał jednak szczegółów pomysłu negocjacji i nie wyjaśnił, czy dyplomaci amerykańscy podjęli już takie próby.

Agencja AFP przypomina, że prezydent USA znalazł się w swoim kraju w ogniu krytyki po decyzji o wycofaniu wojsk amerykańskich z północy Syrii i pozostawieniu Kurdów bez wsparcia w konflikcie z Turcją. W reakcji oświadczył, że nałoży , jeśli wojska tego kraju posuną się zbyt daleko w głąb Syrii. Nie określił jednak konkretnych granic dla tureckiej ofensywy.

Podobnie sekretarz stanu USA Mike Pompeo także nie potrafił powiedzieć, dokąd armia turecka może bezkarnie działać. "Mogę was zapewnić, że tureccy przywódcy bardzo dobrze wiedzą, gdzie to jest" - powiedział.

Jego zdaniem "Turcja ma uzasadniony interes w zakresie własnego bezpieczeństwa" prowadząc ofensywę przeciwko "organizacji, którą traktuje jako terrorystów”, a zatem ma "prawo do obrony". "Nie pozostawiamy jednak Kurdów samych sobie" - stwierdził Pompeo.

"Jeśli dojdzie do lub działań sprzecznych z zapewnieniami prezydenta Turcji Erdogana, to USA zastosują sankcje ekonomiczne i wszelkie narzędzia amerykańskiej dyplomacji, aby spróbować przekonać Turków, że muszą zatrzymać się" - ostrzegł sekretarz stanu USA.

Turcja rozpoczęła w środę operację militarną w północno-wschodniej Syrii, wymierzoną w kurdyjskie milicje o nazwie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG), które Ankara uważa za terrorystów; są one jednak wspierane przez Zachód i stanowią główny trzon syryjskich sił SDF, które odegrały decydującą rolę w pokonaniu Państwa Islamskiego w Syrii i kontrolują obecnie większość północnych terenów kraju.

Ofensywa ruszyła po ogłoszeniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa decyzji o wycofaniu żołnierzy amerykańskich z północnej Syrii. Kurdowie określili ją jako "cios w plecy".

Ankara zamierza utworzyć wzdłuż swojej granicy z Syrią "strefę bezpieczeństwa" wolną od bojówek kurdyjskich. Ma ona również być wykorzystana do osiedlenia syryjskich uchodźców przebywających obecnie w Turcji.

>>> Czytaj też: Erdogan szantażuje Europę "otwarciem bram": "Wyślemy do was 3,6 mln uchodźców"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj