Stolica biedy czy Paryż Północy? Sytuacja mieszkaniowa w przedwojennej Warszawie

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
3 grudnia 2019, 06:12
Przewojenna Warszawa
Przewojenna Warszawa/Domena Publiczna
Przedwojenna Warszawa czasem jest nazywana Paryżem Północy. Różnica niestety polega na tym, że w Paryżu udział przeludnionych mieszkań był siedem razy mniejszy.
4381991-przedwojenna-warszawa.png
Przedwojenna Warszawa

Już od lat można zauważyć skłonność do idealizowania czasów II Rzeczpospolitej, które często służą jako przeciwwaga dla PRL-u. Taka sytuacja dotyczy również polskiej stolicy. Sentyment do przedwojennej i później mocno zburzonej Warszawy sprawia, że dość rzadko mówi się o jej ogromnych problemach (m.in. mieszkaniowych). Często są natomiast eksponowane zdjęcia reprezentacyjnych budowli z okolic Traktu Królewskiego (np. Pałacu Saskiego oraz Pałacu Brühla). Popularnością cieszą się także opowieści o hucznych imprezach warszawskiej śmietanki towarzyskiej w najbardziej ekskluzywnych restauracjach takich jak np. klimatyzowana Adria. Warto jednak pamiętać, że życie przeciętnego warszawiaka dramatycznie odbiegało od blichtru często eksponowanego na zdjęciach lub filmach. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl w ramach przeciwwagi postanowili przedstawić dramatyczną sytuację mieszkaniową przedwojennej Warszawy.

W dyskusji dotyczącej warunków mieszkaniowych Warszawy, często pojawia się argument mówiący, że w latach 20 - tych i 30 - tych inne europejskie metropolie również były dalekie od obecnych standardów. Nie ulega wątpliwości, że ówczesne standardy mieszkaniowe w krajach Europy Zachodniej także były nieporównywalnie niższe od obecnych. Niestety przedwojenna Warszawa prezentowała się fatalnie na tle całego kontynentu. Na poparcie tej tezy, warto przytoczyć oficjalne dane Głównego Urzędu Statystycznego z 1931 r. Wskazują one, że 58,3% warszawiaków zasiedlało przeludnione lokum. Wedle ówczesnej definicji, nieprzeludnione były te mieszkania, w których na izbę przypadały mniej niż dwie osoby. W ramach porównania warto dodać, że obecnie na jedną izbę w Polsce przypada średnio 0,69 osoby.

Wróćmy jednak do sytuacji mieszkaniowej stolicy z lat 30 - tych minionego wieku. Mały Rocznik Statystyczny GUS informuje, że w innych stolicach Europy notowano znacznie mniejszy odsetek użytkowników przeludnionych mieszkań niż na terenie Warszawy (58,3%). Jako przykład mogą posłużyć wyniki dotyczące:

  • Berlina (1927 r.) - 8,8% osób zasiedlających przeludnione mieszkania (ponad 2,00 osoby/izbę)
  • Londynu (1931 r.) - 9,4%
  • Paryża (1926 r.) - 8,7% 
  • Oslo (1930 r.) - 15,9%
  • Tallina (1934 r.) - 25,9%
  • Pragi (1930 r.) - 33,2%
  • Rzymu (1931 r.) - 37,5%

Nie dysponujemy danymi na temat zróżnicowania warunków mieszkaniowych w poszczególnych częściach przedwojennej Warszawy. Można jednak przypuszczać, że najgorzej przedstawiały się m.in. okolice Powiśla oraz Muranowa.

Wg ekspertów portalu RynekPierwotny.pl stołeczne miasto miało też poważne kłopoty z infrastrukturą komunalną. Sytuacja zapewne wyglądałaby jeszcze gorzej, gdyby Sokrat Iwanowicz Starynkiewicz, prezydent Warszawy z carskiego nadania (lata 1875 - 1892) nie podjął inwestycyjnej ofensywy. Środków oraz budowlanego zapału zabrakło w późniejszych dekadach. Innym problemem był szybki napływ robotników do stolicy. Właśnie dlatego na początku lat 30 - tych Warszawa pod względem udziału mieszkań pozbawionych mediów oraz instalacji sanitarnych (24,6%) prezentowała się znacznie gorzej niż liczne miasta z byłego zaboru pruskiego i Górnego Śląska - np. Poznań (13,9%), Katowice (3,6%) oraz Chorzów (2,9%). Jeszcze gorsze wyniki od polskiej stolicy notowały dwa miasta utracone po wojnie - Wilno (59,3%) oraz Lwów (45,5%).

Wszystkie powyższe statystyki mogą być zaskakujące dla osoby, która wyobrażała sobie jako względnie zamożną i nowoczesną europejską metropolię. Trudno jednak spodziewać się istnienia takiego miasta niemal sto lat temu na zacofanych gospodarczo terenach byłej Kongresówki. Jak tłumaczy RynekPierwotny.pl warto również pamiętać, że w skali całej ówczesnej Europy Polska była jednym z najmniej rozwiniętych państw. Świadczą o tym szacunki PKB per capita z 1930 r. Ten wskaźnik dla niektórych krajów Europy wynosił:

  • Austria - 3909 dolarów amerykańskich według wartości z 2011 r. (USD/2011 r.)
  • Belgia - 5446 USD/2011 r.
  • Bułgaria - 2255 USD/2011 r.
  • Czechosłowacja - 5082 USD/2011 r.
  • Dania - 6789 USD/2011 r.
  • Finlandia - 2914 USD/2011 r.
  • Francja - 5502 USD/2011 r.
  • Hiszpania - 5606 USD/2011 r.
  • Holandia - 5560 USD/2011 r.
  • Irlandia - 3895 USD/2011 r.
  • Niemcy - 4624 USD/2011 r.
  • Norwegia - 5038 USD/2011 r.
  • Polska - 2560 USD/2011 r.
  • Portugalia - 2086 USD/2011 r.
  • Szwajcaria - 5834 USD/2011 r.
  • Szwecja - 5291 USD/2011 r.
  • Węgry - 1780 USD/2011 r.
  • Wielka Brytania - 7301 USD/2011 r.
  • Włochy - 2619 USD/2011 r.
  • ZSRR - 2893 USD/2011 r.

Można oczywiście zastanawiać się, jak wyglądałaby Warszawa i cała Polska, gdyby II wojna światowa nie wybuchła, a rządzącej Sanacji udało się zrealizować ambitne plany modernizacyjne. „Twarde” dane z lat 30 - tych (dotyczące nie tylko „mieszkaniówki”) pokazują jednak, że polska stolica była miastem borykającym się z wieloma problemami cywilizacyjnymi oraz społecznymi.

>>> Czytaj też: Niemcy przegrały walkę o przyszłość? Kraj jest pogrążony w samozadowoleniu, a wymaga pilnych inwestycji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: RynekPierwotny.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj