"Obecnie w naszych magazynach w Adamowie wciąż znajduje się dobrze ponad 200 tys. ton zanieczyszczonej ropy, z czego duża część to surowiec należący do odbiorców niemieckich" - powiedział wiceprezes PERN Rafał Miland na spotkaniu z dziennikarzami.

Przed wstrzymaniem przez PERN w kwietniu br. dostaw rurociągiem "Przyjaźń" do polskiego systemu przesyłowego mogło dostać się nawet ponad 1 mln ton zanieczyszczonej ropy ze Wschodu. 

"Początkowo szacowaliśmy, że oczyszczenie systemu potrwa około sześciu miesięcy, ale potem odbiorcy się usztywnili, jeśli chodzi o zawartość chlorków w dostarczanej ropie, bo rafinerie dbają o swój system produkcyjny i z dystansem podchodzą do naszych próśb, żeby odbierać więcej zanieczyszczonej ropy, dlatego obecnie sądzimy, że może to potrwać do końca 2020 roku" - dodał Wasilewski.

Prezes podkreślił, że PERN wolałby, żeby trwało to krócej, bo choć będzie miał dodatkowe przychody z tytułu magazynowania zanieczyszczonej ropy, to korzystniejsze dla spółki byłoby, gdyby te zbiorniki nie były wyłączone z normalnej eksploatacji.

PERN to krajowy lider logistyki naftowej i wiodący podmiot w zakresie magazynowania ropy naftowej i paliw płynnych oraz transportu rurociągowego ropy naftowej i paliw. 

>>> Czytaj też: Oto największe na świecie firmy produkujące broń. USA dominują w rankingu