Rzeczniczka Nawalnego Kira Jarmysz poinformowała na Twitterze, że przyczyną rewizji było "nieusunięcie filmu +On wam nie Dimon+", dokumentalnego śledztwa FBK o ukrytym majątku premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa i rosyjskiego oligarchy miliardera Aliszera Usmanowa.

Poinformowano również, że funkcjonariusze, którzy wtargnęli do biura FBK to jednostki specjalne państwowej służby egzekucji wyroków sądowych. Rewizję przeprowadzali w hełmach, kamizelkach kuloodpornych i z bronią.

"Nikt nie został zatrzymany. Mnie po prostu siłą wywlekli z biura. Korytarze przy pomieszczeniach FBK i @navalnylive (studio nagrań YouTube) zostały zablokowane przez czarne czapeczki. Wszystkie przedmioty są konfiskowane" – napisał na Twitterze Nawalny.

Agencja Reutera podała, że rosyjskie służby przejęły głównie sprzęt techniczny, w tym laptopy.

Film "On wam nie Dimon" został opublikowany w marcu 2017 r. W związku z odmową jego usunięcia z kanału Nawalnego w serwisie YouTube wszczęto sprawę karną, w której podejrzany jest dyrektor FBK Iwan Żdanow. Rewizja - jak napisał Nawalny - odbyła się właśnie w ramach tego dochodzenia.

Reklama

Reuters zwraca uwagę, że do nalotu na siedzibę FBK doszło nazajutrz po tym, jak Nawalny powiedział, że przymusowe wcielenie do wojska jednego z jego współpracowników w odległej bazie lotniczej w Arktyce oznaczało "porwanie i nielegalne zatrzymanie". Zaginiony w poniedziałek współpracownik nawalnego, Rusłan Szaweddinow, został zlokalizowany w środę w rosyjskiej bazie wojsk obrony przeciwrakietowej na jednej z wysp archipelagu Nowa Ziemia.

Nawalny jest prawnikiem i działaczem opozycji, autorem popularnego w Rosji bloga. Kierowana przez niego FBK regularnie publikuje materiały śledcze na temat nadużyć korupcyjnych w najwyższych kręgach rosyjskich władz.

>>> Czytaj też: Putin: Nord Stream 2 zostanie ukończony z niewielkim opóźnieniem