Merkel poinformowała, że nadrzędnym celem szczytu było skłonienie krajów zaangażowanych w wojnę domową w Libii do "mówienia jednym głosem". Tylko wówczas walczące strony zrozumiałyby, że nie mają szansy na militarne rozwiązanie konfliktu - wskazała. "Ten cel został osiągnięty" - z satysfakcją ogłosiła szefowa niemieckiego rządu.

Wyraziła też zadowolenie, że stanowiska krajów członkowskich UE biorących udział w berlińskim spotkaniu "uległy wyraźnemu zbliżeniu". Przyczyniło się to do sukcesu szczytu - podkreśliła kanclerz, ujawniając również, że dwaj główni adwersarze wojny domowej w Libii - premier popieranego przez ONZ libijskiego rządu jedności narodowej Fajiz Mustafa as-Saradż oraz generał Chalifa Haftar, dowódca Libijskiej Armii Narodowej, nie brali bezpośredniego udziału w konferencji.

"Są w Berlinie i byli oddzielnie informowani o przebiegu rozmów" - wyjaśniła Merkel.

Podsumowując kanclerz oświadczyła, że spotkanie było "ważnym wkładem" na rzecz pokoju w Libii.

Zgodnie z ustaleniami szczytu embargo ONZ na dostawy broni do Libii ma być przestrzegane i monitorowane, a militarne wsparcie dla stron konfliktu wstrzymane, dopóki trwa zawieszenie broni. Uczestnicy konferencji zaapelowali też o rozbrojenie i demobilizację walczących oddziałów.

Deklaracja końcowa szczytu wzywa do przeprowadzenia wymiany jeńców, poszanowania prawa międzynarodowego, praw człowieka i "przejrzystego i sprawiedliwego" podziału zysków z handlu ropą naftową.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadczyła, że jest zadowolona z wyników niedzielnego spotkania, w którym oprócz kanclerz Merkel wzięli udział m.in. prezydenci Rosji Władimir Putin, Turcji Recep Tayyip Erdogan, Francji Emmanuel Macron, premierzy Wielkiej Brytanii Boris Johnson, Włoch Giuseppe Conte oraz sekretarz stanu USA Mike Pompeo.

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres podziękował szefowej rządu RFN za wysiłki na rzecz pokojowego rozwiązania konfliktu w Libii. Wezwał też uczestników konfliktu zbrojnego, by nie podejmowali działań, które mogłyby zagrozić pokojowemu rozwiązaniu. Wyraził jednocześnie zaniepokojenie, że siły generała Haftara blokują porty na kontrolowanych przez siebie terytoriach, przez które odbywa się eksport ropy naftowej.