Jedzie pan do Auschwitz?

Kiedy?

27 stycznia, na uroczystości 75. rocznicy wyzwolenia obozu.

Nie zastanawiałem się nad tym.

Przecież chce pan być prezydentem Polski.

Jest pani pierwszą osobą, która tego typu pomysł mi podsuwa, więc nic więcej nie powiem. Muszę to skonsultować. Poważny temat. Nie do komentowania na gorąco. Trzeba przeanalizować program uroczystości, zastanowić się, czy miałbym szansę zabrać głos.

A z jakiej racji? Tam będzie przemawiał prezydent Andrzej Duda.

Akurat prezydent Duda powinien w takim miejscu zachować się neutralnie.

Był pan w Auschwitz?

Oczywiście. Moja znajoma z Młodzieży Wszechpolskiej była zaangażowana w stowarzyszenie, które upamiętniało więźniów obozu.

Polaków?

Tak.

Dziś rozmawiałam z byłym więźniem obozu w Auschwitz. Był kapo.

Jakiej narodowości?

Polak. To ma jakieś znaczenie?

Oczywiście. Ma znaczenie to, jakiej narodowości byli oprawcy.

Auschwitz – co to za miejsce dla pana?

Miejsce bardzo tragicznych wydarzeń z czasów okupacji niemieckiej.

Siedziba Gestapo w warszawskiej Alei Szucha to też miejsce tragicznych wydarzeń.

Auschwitz to również muzeum państwowe.

>>> Czytaj też: "The Times": Putin nie ma racji umniejszając wkład Polski w pokonanie Hitlera

Jaka jest według pana definicja antysemityzmu?

Czy to ma jakieś znaczenie, co ja uważam za antysemityzm?

Jest pan narodowcem.

Moim zdaniem ten termin ma dwa znaczenia. Pierwsze, ścisłe, to postawa widocznej nienawiści do osób narodowości żydowskiej czy też przynależących do judaistycznych wspólnot wyznaniowych. To też artykułowanie wypowiedzi, postulatów, programów na podstawie tej nienawiści. To rodzaj obsesji, która prowadzi do teorii spiskowych, że za wszystkim stoją Żydzi i dopatrywania się u wszystkich przedstawicieli życia publicznego żydowskich korzeni.

Sprawdził pan swoje?

Nie muszę. Znam rodowód swojej rodziny. Jestem z Zielonej Góry.

To ziemie odzyskane, zaludnione głównie przez ludzi z Kresów.

Moi przodkowie pochodzą z dawnych województw stanisławowskiego i tarnopolskiego. Przymusowe wypędzenia z kresowych ziem, masowe transporty. Nikt na szczęście nie ucierpiał w czasie rzezi wołyńskiej. Nigdy dotąd w sferze publicznej do rodzinnych historii nie nawiązywałem.


>>> Całą rozmowę można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP i na EDGP