Zełenski: Atak prorosyjskich bojowników na ukraińskie siły nie zmieni naszego kursu na zakończenie wojny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 lutego 2020, 15:00
Pomnik w Doniecku. Autor: Andrew Butko. CCA-SA 3.0 via Wikimedia Commons
Pomnik w Doniecku. Autor: Andrew Butko. CCA-SA 3.0 via Wikimedia Commons/Wikimedia Commons
Atak prorosyjskich bojowników na ukraińskie siły zbrojne, do jakiego doszło we wtorek na wschodzie Ukrainy, nie zmieni obranego kursu na zakończenie wojny - zapewnił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

"Sytuacja jest w pełni kontrolowana przez naszą armię, szefa sztabu generalnego. Jesteśmy pewni, że ta prowokacja nie zmieni kursu, ponieważ tylko z silną armią można zasiadać do stołu negocjacyjnego. Idziemy pewnie, zbliżamy się do zakończenia wojny i do pokoju" - powiedział Zełenski na konferencji prasowej.

Szef sztabu generalnego sił zbrojnych Ukrainy Rusłan Chomczak sprecyzował, że w wyniku ataku na pozycje ukraińskiego wojska zginął jeden żołnierz, trzech zostało rannych, a dwóch - kontuzjowanych. Wcześniej sztab generalny poinformował o jednym zabitym i czterech lekko rannych żołnierzach.

Po stronie przeciwnika - jak poinformował Chomczak - zginęły cztery osoby, a sześć zostało rannych.

"Obecnie sytuacja jest stabilna, ogień wstrzymano" - dodał szef sztabu, zaznaczając, że z prośbą o zawieszenie broni o godz. 10 zwrócił się przeciwnik.

Zapewnił też, że ukraińskie siły zbrojne utrzymały swoje pozycje.

"Dziś to nie była prowokacja. Dziś piąta rocznica walk w Debalcewem. Przeciwnik swoim ludziom pokazuje, że było to ich zwycięstwo" - podkreślił Chomczak. 18 lutego 2015 r. siły rządowe wycofały się z atakowanego przez separatystów Debalcewa. Od 27 stycznia do 18 lutego 2015 roku w walkach z prorosyjskimi separatystami w Debalcewem zginęło - według oficjalnych źródeł - 136 ukraińskich wojskowych, a 331 zostało rannych.

Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony nie posiada informacji o tym, czy w starciu zostali poszkodowani cywile - przekazał jej sekretarz Ołeksij Daniłow.

Prorosyjscy separatyści zaatakowali pozycje ukraińskich sił zbrojnych w obwodzie ługańskim ok. godz. 5 rano (4 w Polsce). Sztab zaznaczył, że bojownicy prowadzili ostrzał, wykorzystując uzbrojenie zabronione przez porozumienia mińskie: moździerze kalibru 120 mm, granatniki i wielkokalibrowe karabiny maszynowe.

"Pod osłoną ognia rosyjscy okupanci przeszli do aktywnych działań ofensywnych i podjęli próbę przerwania linii rozgraniczenia" - dodano.

Pododdziały Połączonych Sił Zbrojnych odpowiedziały na atak i utrzymały kontrolę nad sytuacją - poinformował sztab.

Walki trwały w pobliżu miejscowości: Nowotoszkowske, Orichowe, Krymske i Chutor Wilnyj.

Konflikt zbrojny w Donbasie wybuchł po zwycięstwie prozachodniej rewolucji w Kijowie, która doprowadziła do obalenia na początku 2014 roku ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Wiosną tamtego roku wspierani przez Rosję rebelianci proklamowali w Donbasie dwie samozwańcze republiki ludowe - doniecką i ługańską. W rezultacie walk zginęło dotychczas ponad 13 tys. osób.

>>> Czytaj też: Separatyści zaatakowali pozycje ukraińskich sił zbrojnych. "To próba zerwania procesu pokojowego"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj