Premierzy autonomicznych regionów zarzucają władzom w Madrycie nadużywanie prerogatyw wynikających ze stanu zagrożenia epidemicznego i złą dystrybucję sprzętu medyczno-ochronnego.

W poniedziałek hiszpańskie ministerstwo zdrowia wydało oświadczenie negujące ogłoszony przez rząd Murcji, regionu na południowym wschodzie kraju, nakaz wstrzymania przez firmy działalności, która nie służy produkcji dóbr podstawowych, a także ich handlowi.

Resort przypomniał, że decyzje władz 17 wspólnot autonomicznych nie mogą być nadrzędne w stosunku do prawa stanowionego przez rząd Hiszpanii, w tym do obowiązującego od 15 marca stanu zagrożenia epidemicznego.

Od ponad tygodnia całkowitego zamknięcia Katalonii domaga się regionalny rząd Quima Torry. Separatystyczny polityk zarzuca gabinetowi Sancheza, że wykorzystuje on stan zagrożenia epidemicznego, przedłużony w niedzielę do 11 kwietnia, aby ograniczyć pełnomocnictwa władz regionów.

Podobne oskarżenia wysuwa również premier Kraju Basków Inigo Urkullu. Jednym z zarzutów kierowanych wobec Sancheza jest wysłanie hiszpańskiego wojska do dezynfekcji lotniska w Bilbao oraz innych baskijskich miejsc użyteczności publicznej. Urkullu twierdzi, że lokalne służby mogłyby wykonać te prace samodzielnie.

W niedzielę sugestie o rzekomych kłamstwach i nadużyciach ze strony administracji rządowej przedstawiły Sanchezowi podczas telekonferencji także władze wspólnot autonomicznych Madrytu oraz Kastylii i Leonu. Oskarżają one hiszpański rząd m.in. o utrudnianie dystrybucji do tych regionów sprzętu medyczno-ochronnego.

Według najnowszych danych hiszpańskiego ministerstwa zdrowia w kraju do tej pory koronawirusem zakaziło się 33 089 osób, a zmarły 2182 osoby.