"Nord Stream 2 i firmy popierające ten projekt nadal uważają, że jak najszybsze oddanie gazociągu do użytku odpowiada interesom bezpieczeństwa energetycznego konsumentów europejskich, konkurencyjności UE i zobowiązaniom dotyczącym ochrony klimatu" - oświadczył Mueller. Dodał następnie, że "wszelka groźba sankcji jest niezgodnym z prawem dyskryminowaniem firm europejskich".

Jak podał w środę rosyjski dziennik "Kommiersant", komentarz Nord Stream 2 dotyczy wypowiedzi ambasadora USA w Niemczech Richarda Grenella. W wywiadzie dla dziennika "Handelsblatt" Grenell powiedział, że USA obserwują przemieszczanie się rosyjskich statków Akademik Czerski i Fortuna, które mogą ukończyć budowę Nord Stream 2. Dyplomata powiedział, że Waszyngton ma zamiar utrudnić uruchomienie tego gazociągu.

Rosyjski parlamentarzysta Konstantin Kosaczow komentując wywiad Grenella dla "Handelsblatt" oświadczył, że groźby zastosowania sankcji świadczą o tym, iż USA są przekonane, że Rosja jest w stanie sama ukończyć gazociąg. Kosaczow, szef komisji spraw zagranicznych w wyższej izbie parlamentu Rosji, Radzie Federacji, w komentarzu na Facebooku napisał, że "USA stały się światowym szantażystą nr 1".

Reklama

Sankcje wobec budujących Nord Stream 2 firm znalazły się w ustawie o budżecie Pentagonu, podpisanej pod koniec 2019 roku przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Sprawiło to, że pracujące przy budowie rosyjskiego gazociągu jednostki szwajcarskiej firmy Allseas odpłynęły z Bałtyku. Rosja zapowiedziała, że samodzielnie ukończy budowę. Jak się ocenia, układanie rur po dnie morskim może przeprowadzić, po niezbędnej modernizacji, Akademik Czerski.

Ministerstwo energetyki Rosji prognozowało w lutym, że gazociąg powstanie najpóźniej na początku 2021 roku. Pierwotnie gazociąg Nord Stream 2 miał powstać do końca 2019 roku i Rosja zamierzała wówczas wstrzymać tranzyt gazu przez Ukrainę.

>>> Czytaj też: Wielka inwestycja w farmę fotowoltaiczną w Polsce: 82 mln zł kredytu na 66 elektrowni