Grupa Lotos (GL) chce zwiększyć sprzedaż paliwa do statków w portach krajowych, a w przyszłości zaopatrywać inne porty w Europie. Koncern planuje również zwiększyć eksport asfaltów i obniżyć koszty logistyczne z tym związane. GL robi już pierwszy krok, który umożliwi realizację wszystkich celów. Jak się dowiedzieliśmy, trwają przygotowania do przebudowy nabrzeża gdańskiej rafinerii, co ma usprawnić transport drogą morską.

– Do lipca powinny zakończyć się prace projektowe – potwierdza Marcin Zachowicz z GL. W przyszłym roku ruszy budowa. Terminal ma być gotowy w 2011 roku.

Do tej pory, mimo korzystnego nadmorskiego położenia gdańskiej rafinerii, Lotos nie wykorzystywał w pełni tego potencjału.

– Spółka nie ma tradycji dostaw statkami – przyznaje Andrzej Szczęśniak, niezależny analityk rynku.

Teraz ma się to zmienić. Dzięki wybudowaniu nabrzeża i umożliwieniu żeglugi na odcinku od rafinerii w kierunku wschodnim, do Wisły Śmiałej i dalej do Zatoki Gdańskiej, możliwe będzie prowadzenie obrotu produktami naftowymi z wykorzystaniem zbiornikowców o nośności do 3000 ton. To pojemność, która pozwoli na realizację eksportu także mniejszych ilości produktów niż w tej chwili Lotos wysyła przez Port Północny, wykorzystując znacznie większe zbiornikowce. Własne nabrzeże potrzebne jest zaś dlatego, że jak twierdzą eksperci, statki z grupy do 3 tys. ton są zbyt małe, by mogły być obsługiwane w Porcie Północnym.

Włączenie floty do transportu otworzy praktycznie niewykorzystywaną dotąd i konkurencyjną możliwość zaopatrywania portów. I to nie tylko w Polsce. Jan Mazurek, główny analityk w Investors TFI, uważa, że Lotos mógłby zaopatrywać własnym paliwem porty w innych krajach znajdujących się nad Bałtykiem. Nieoficjalnie mówi się też o statkach na Morzu Północnym i w Kanale La Manche.

– Takie rozwiązanie pomogłoby w ekspansji spółki na rynki zagraniczne – podkreśla Jan Mazurek.

Polski rynek zaopatrywania statków w paliwo (wart 370 mln zł) jest zdominowany przez PKN Orlen. Poprzez spółkę zależną Ship Service koncern obsługuje największe porty. Teraz konkurent może zagrozić jego pozycji. GL chce 25 proc. tego rynku (ok. 100 tys. ton paliw rocznie). Lotos ma szansę, tym bardziej że jest jedynym producentem paliwa żeglugowego MGO (Marine Gas Oil) w Polsce.

– Transport do innych polskich portów drogą morską byłby tańszy niż za pośrednictwem słabej na Wybrzeżu infrastruktury drogowej i kolejowej – ocenia Jan Mazurek.

Gdy cysterna może przewieźć jednorazowo 30–35 ton, to na mały statek można załadować do 3000 ton. Nawet przy nieco wyższej opłacie frachtowej koszty przewozów drogą morską są i tak znacznie mniejsze niż samochodami.

GL liczy, że dzięki nowemu nabrzeżu ekspedycja asfaltów z gdańskiej rafinerii stanie się bardziej opłacalna. Obecnie, aby wyeksportować do Europy swoje produkty, Lotos musi przewieźć je cysternami do portu i dopiero tam przeładować na statki.

– Możliwość bezpośredniego załadowania statku poprawi logistykę i zlikwiduje niepotrzebne koszty – podkreśla Marcin Zachowicz.