Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) postawiło na długoterminowy kontrakt na zakup gazu ziemnego (LNG) dla terminalu w Świnoujściu. Ma on zapewnić bezpieczeństwo stałych dostaw gazu, ale może się okazać, że zakontraktowanego surowca nie dostaniemy, bo znajdzie się na niego inny kupiec, który zaproponuje lepszą cenę. Taka jest specyfika rynku LNG, z którym PGNiG dopiero się zapoznaje.

Zdaniem ekspertów sytuacje takie prowokowane są przez dynamiczny rozwój zakupów spotowych (doraźnych). Kontrakty tego typu dla eksporterów LNG są często bardziej atrakcyjne niż dostawy realizowane na podstawie długoletnich umów. Dla dostaw LNG do Polski stanowi to spore zagrożenie, tym bardziej że PGNiG podpisało kontrakt z Katarem, który jest jednocześnie jednym z głównych graczy na rynku sprzedaży spotowej.

Brytyjscy eksperci energetycznego zrzeszenia badawczego CERA szacują, że wśród obecnie negocjowanych kontraktów na zakup LNG, ok. 12 proc. stanowią kontrakty spotowe. Już dziś 20–25 proc. metanowców (statków transportujących gaz ziemny) pracuje przy realizacji kontraktów spotowych. Analitycy przekonują, że PGNiG powinno przeanalizować, czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby nie podpisywanie długoterminowych umów, lecz realizowanie właśnie doraźnych kontraktów. Według Grzegorza Pytla, eksperta Instytutu Sobieskiego (IS), byłoby to z pewnością dla spółki i jej klientów bardzo opłacalne.

Załóżmy, że Wielka Brytania zakontraktuje duże ilości surowca, a w międzyczasie okaże się, że zima będzie łagodna. W efekcie zużycie będzie mniejsze. Wówczas można po obniżonej cenie odkupić choćby jeden metanowiec z gazem – podkreśla Grzegorz Pytel.

Jak dodaje lokalnie pojawiające się nadwyżki, które w wielu krajach Europy byłyby niewielkie, a na nasze warunki gigantyczne, moglibyśmy skupować.

– Zbilibyśmy maksymalnie ceny gazu. Żylibyśmy bowiem z takich nadwyżek. A tych na rynku nigdy nie brakowało – twierdzi Grzegorz Pytel.

Radosław Dudziński, wiceprezes PGNiG, nie wykluczył, że w przyszłości niewielkie ilości gazu będą sprowadzane do Polski właśnie na zasadach spot.

Formuła spotowa zdobywa popularność wśród importerów nie tylko z uwagi na niższe ceny, lecz także z powodu obawy wobec fluktuacji cen gazu oraz nieoczekiwanych zmian popytu. Spot zapewnia im większą elastyczność, pozwala zredukować koszty i uzyskiwać wyższe marże.

Andrzej Piwowarski, międzynarodowy ekspert ds. przemysłu gazowniczego, współpracujący z PGNiG, uważa, że taka polityka zakupowa nie jest niczym wyjątkowym. Według niego dla międzynarodowego rynku LNG charakterystyczne są pogoń za większymi zyskami na dostawach spekulacyjnych oraz tendencja do zawierania coraz to krótszych czasowo kontraktów na dostawy. Potwierdza to zresztą raport Międzynarodowej Unii Gazowej (IGU), która stwierdza, że – choć na świecie wciąż dominują kontrakty długoterminowe (20–25 lat) – to coraz większe znaczenie zdobywają kontrakty typu spot. Rola tej formuły handlowej staje się coraz ważniejsza, o wiele bardziej niż można było oczekiwać – czytamy w raporcie IGU.

O ile jeszcze sześć lat temu kontrakty spotowe stanowiły zaledwie około 5 proc. wszystkich umów na zakup LNG, o tyle obecnie szacuje się, że jest to już blisko trzy razy więcej. Analitycy Poten & Partners prognozują, że do 2012 roku stanowić będą one nawet 20 proc.

KONTRAKTY I DOSTAWY

W historii handlu skroplonym gazem ziemnym wielokrotnie zdarzało się, że samo podpisanie kontraktu nie gwarantowało jeszcze realizacji dostaw. Eksporterzy w ostatniej chwili zmieniali bowiem kierunek dostaw. Tak było np. w 2002 roku, gdy metanowce płynące ze środkowego Wschodu i Algierii do USA były zawracane do Europy, gdzie klienci proponowali wyższe ceny. W 2003 roku działo się odwrotnie: transporty LNG zamiast do Europy płynęły na północnoamerykański kontynent.

RYNEK ZAKUPÓW SPOTOWYCH NA ŚWIECIE

Najwięksi eksporterzy spotowi:

Trynidad i Tobago, Katar i Algieria

Najwięksi importerzy spotowi:

USA, Korea oraz Hiszpania

Źródło: Petrostrategies, IGU

TERMINAL LNG W ŚWINOUJŚCIU

Po uruchomieniu w 2014 roku gazoportu do Polski rocznie będzie docierać 2,5 mld m sześc. gazu LNG. To 1/6 naszych potrzeb. Pojemność dwóch zbiorników na LNG planowanych w świnoujskim terminalu (łącznie 320 tys. m sześc.) umożliwi zaopatrywanie przez rok w surowiec miasta o 100 tys. mieszkańców.

Terminal odbiorczy będzie wyposażony w urządzenia, które umożliwią odbiór ładunku dostarczanego nowej klasy gazowcami Q-Flex. PGNiG zamierza wykorzystywać dostarczony w ten sposób LNG przede wszystkim do zaopatrywania firm energetycznych oraz pozostałych klientów. Qatargas, który dostarczy LNG Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu, realizuje obecnie intensywny program rozwoju. Spółka buduje cztery nowe ciągi technologiczne do skraplania gazu ziemnego, dzięki którym produkcja LNG wzrośnie z obecnego poziomu 10 mln ton rocznie do 42 mln ton rocznie pod koniec 2010 r.