Łotewski łat jest walutą niewielkiego kraju, ale kraju w dużych trudnościach i to blisko Polski. Dlatego trzeba uważać także na to, co dzieje się na łotewskim rynku. A dzieje się źle – według rynkowych pogłosek w weekend może dojść do nawet 40 procentowej dewaluacji łata.

Na możliwość dewaluacji wskazywali w piątek analitycy Economis Intelligence Unit, którzy uprzedzili – Łotwa, która walczy z najgłębszą w krajach unijnych recesją, może nie uniknąć w dłuższym terminie dewaluacji ze względu na słabnące polityczne porozumienie i rosnące koszty utrzymywania sztywnej relacji łata do euro. „Dewaluacja na Łotwie jest ostatecznie prawie nieunikniona” – powiedział Bloombergowi Oliver Weeks, ekonomista w londyńskim Morgan Stanley.

Z Łotwy do Polski blisko

Zrealizowanie się takiego scenariusza może być szkodliwe dla polskiej waluty – ostrzegają analitycy Domu Maklerskiego TMS Brokers.

Jeśli więc w weekend zrealizuje się pogłoska o możliwej dewaluacji łotewskiej waluty, to może to spowodować wzrost niechęci inwestorów do regionu, w tym i Polski. Na razie o gotowości do reakcji na dewaluację na Łotwie mówią otwarcie Szwedzi. Szwedzka korona spadała w piątek do euro trzeci dzień z rzędu (w tym tygodniu osłabiła się o ponad 2 proc. do 10,9116 wczesnym popołudniem). Jeśli dojdzie bowiem do dewaluacji łata, mogą pojawić się problemy ze spłatą kredytów zaciągniętych przez Łotwę w szwedzkich bankach. 

Kłopoty Łotwy już odczuła Litwa, gdzie cena sześciomiesięcznych pożyczek na rynku międzybankowym wzrosła o 13 pkt. bazowych do 9,04 proc., co jest najwyższym poziomem od stycznia. Trzymiesięczny Vilibor wzrósł o 18 pkt. bazowych do 8,28 proc. 

W ostatnich dniach Europa Środkowa zyskiwała w oczach inwestorów, o czym świadczą wyniki ostatniego przetargu na obligacje węgierskie. „Wyniósł on prawie 257 mln dolarów (52 mld forintów), trzykrotnie przekraczając wartość zaoferowanych obligacji – przypominają analitycy. Podobnie działo się na poniedziałkowej aukcji polskich bonów skarbowych, gdy popyt ponad czterokrotnie przewyższył podaż. 

Łotysze walczą o swoją walutę

Bank centralny Łotwy i rząd bronią waluty, zaś premier Valdis Dombrovskis zobowiązał się w czwartek do utrzymania relacji do euro aż do czasu zmiany waluty na euro. Łat może poruszać się w korytarzu plus minus jeden procent do euro. Łotwie dotkniętej kryzysem gospodarczym (18 proc. spadku PKB w pierwszym kwartale) doradza były szef szwedzkiego banku centralnego Bengt Dennis i to właśnie on powiedział już w poniedziałek, że kraj może potrzebować dewaluacji waluty. Premier jednak replikował, że to „indywidualna opinia”. 

Na łotewskim rynku walutowym nie działo się w piątek dobrze – rynkowi brakuje płynności, a bank centralny wykupuje walutę, by bronić relacji do euro. Trzymiesięczny Rigibor, stopa pożyczek międzybankowych, wzrósł o 190 punktów bazowych, do 17,92 proc., zaś stopa overnightów wzrosła o 280 pkt. bazowych do 19,6 proc. – to rekordowe poziomy ceny pieniądza na łotewskim rynku. Te zwyżki związane są z obawami właśnie przed dewaluacją łata – podaje Bloomberg.

Nie pomogły interwencje

Łotewski bank centralny informował w miniony poniedziałek, że skupił z rynku 95,4 mln łatów (190,6 mln dolarów) by wspierać walutę w poprzednim tygodniu. Była to największa interwencja banku centralnego od grudnia ubiegłego roku. A w grudniu właśnie Łotwa podpisała warte 7,5 mld euro porozumienie dotyczące pomocy z m.in. Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Komisją Europejską, Ta kwota to ok. 34 proc. łotewskiego PKB.

Kurs łata wobec euro jest sztywny i od początku kryzysu nie zmienił się, podczas gdy pozostałe waluty regionu o płynnym kursie silnie straciły na wartości względem euro – podkreślają analitycy DM TMS Brokers: „częściowo deprecjacja walut europejskich gospodarek wschodzących była wynikiem działań spekulacyjnych, a częściowo miała miejsce na fali dostosowania się relacji walutowych do nowych warunków ekonomicznych. Łotwa silnie ucierpiała w wyniku kryzysu, który ponadto ujawnił wiele nierównowag tamtejszej gospodarki. Zmiany te jednak nie miały szansy zostać zdyskontowane w kursie EUR/LVL, w efekcie czego w obecnym momencie pozostaje on obiektywnie niedoszacowany (wartość łata względem euro jest przeszacowana)”.

Trzymać się na sztywno, czy nie?

Działanie Łotwy w sprawie obrony waluty nie dziwi. Już w lutym kraj ten, podobnie jak Litwa i Estonia, zapowiadał, że będzie podtrzymywać kurs łata wobec euro. Łat, podobnie jak litewski lit i estońska korona są już w mechanizmie ERM2. Około 80 proc. wszystkich kredytów na Łotwie i 84 proc. w Estonii jest denominowanych w euro.
Ekonomiści od kilku miesięcy przestrzegali jednak, że obrona kursu lokalnych walut może wpędzić kraje bałtyckie w wieloletnie kłopoty. Noblista Paul Krugman już 15 grudnia w komentarzu opublikowanym na łamach “New York Times” ostrzegał, że Łotwa może zostać „nową Argentyną”. Kraj ten także stosował system currency board ze sztywnym kursem waluty, a mimo to argentyńskie peso załamało się nawet po otrzymaniu pomocy z MFW.

Ilmars Rimsevics, gubernator banku centralnego Łotwy odpowiadał jednak na te uwagi podkreślając, że dewaluacja łata doprowadziłaby do zwiększenie zadłużenia i utraty zaufania inwestorów. Christoph Rosenberg, szef misji MFW w krajach bałtyckich broniąc założeń porozumienia z Łotwą zwracał uwagę, że łotewskie banki i system prawny nie są w tej chwili przygotowane do podobnego szoku. „Jest również wątpliwe, czy dewaluacja przyczyniłaby się szybko do wzrostu eksportu, biorąc pod uwagę obecną sytuacją na świecie oraz strukturę eksportu” – podkreślał.