Awaria w elektrowni na Syberii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 sierpnia 2009, 13:02
54 osoby uznano za zaginione w wyniku poniedziałkowej katastrofy w Sajańsko-Szuszeńskiej elektrowni wodnej w Chakasji, na południowo-zachodniej Syberii. Wiadomo już, że zginęło siedem osób, a 11 zostało rannych. Wszyscy zabici, ranni i zaginieni - to pracownicy siłowni.

Rosyjski minister ds. sytuacji nadzwyczajnych Siergiej Szojgu poinformował, że przyczyną wypadku był hydroudar, tj. gwałtowny wzrost ciśnienia wody.

Wybudowana na Jenisieju w 1980 roku hydroelektrownia to największa w Rosji i jedna z największych na świecie siłowni wodnych. Jej zapora ma 245 metrów wysokości i 1066 metrów długości, a także 110 metrów szerokości u podstawy i 25 metrów - na grzbiecie. Moc elektrowni - 6400 MW.

Wskutek katastrofy uszkodzonych zostało sześć z 10 agregatów. Jeden uległ całkowitemu zniszczeniu, a dwa są poważnie uszkodzone. Według Szojgu, odbudowa tych trzech agregatów może potrwać nawet kilka lat.

Awaria nastąpiła o godz. 4.49 czasu moskiewskiego (2.49 czasu polskiego). W wyniku hydroudaru w jednym z agregatów runął mur i zatopiona została hala maszynowa. Agregat ten był prawdopodobnie remontowany.

Siłownia została wyłączona.

Zdaniem Ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych, nie ma ryzyka przerwania zapory i zalania okolicznych miejscowości. Nie zalecono ewakuacji ludności. Przywódca Chakasji Wiktor Zimin zaapelował do mieszkańców republiki o nieuleganie panice.

Radio Echo Moskwy podało jednak, że mieszkańcy miejscowości, położonych w rejonie zapory, z własnej inicjatywy opuszczają swoje domy. Na drogach tworzą się zatory.

Wiadomo też, że władze ewakuowały jeden z obozów młodzieżowych nad Jenisiejem.

W wyniku katastrofy ograniczone zostały dostawy prądu dla odbiorców przemysłowych w regionie, w tym do czterech kombinatów aluminium. Te ostatnie, należące do koncernu Rusal, największego producenta aluminium na świecie, otrzymują już energię elektryczną z innych siłowni.

Wypadek spowodował skażenie wód Jenisieja - do rzeki wyciekł olej transformatorowy. Jego plama ma około pięciu kilometrów długości.

W usuwaniu skutków katastrofy bierze udział ponad 100 ratowników.

Prezydent Dmitrij Miedwiediew wysłał na miejsce ministra Szojgu i szefa resortu energetyki Siergieja Szmatko. Z kolei premier Władimir Putin polecił swojemu zastępcy Igorowi Sieczinowi powołanie specjalnej komisji, która zajmie się usuwaniem skutków awarii i odbudową elektrowni.

Szkody szacuje się na miliardy rubli, czyli dziesiątki milionów dolarów. Siłownia należy do kontrolowanej przez państwo spółki RusGidro, operatora całej energetyki wodnej w Rosji.

Wartość akcji RusGidro na moskiewskich giełdach zjechała w poniedziałek o ponad 7 proc., co spowodowało zawieszenie obrotu tymi papierami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj