Optymizm w Azji i Intelu może podbić indeksy w Europie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 października 2009, 10:17
Emil Szweda, analityk Open Finance
Emil Szweda, analityk Open Finance/Inne
Sesja w Stanach nie była przełomowa, a początkowe - groźnie wyglądające - spadki udało się niemal w całości zniwelować. W nocy nadeszła seria optymistycznych danych z Azji.

Przede wszystkim z Chin, gdzie eksport we wrześniu był o 15,2 proc. niższy niż przed rokiem, podczas gdy w sierpniu spadek sięgał 23,4 proc. Dane były lepsze od oczekiwań i najlepsze od dziewięciu miesięcy. Dlatego inwestorzy zareagowali optymistycznie - Shanghai Composite zyskał 2,1 proc. Inwestorzy kupowali akcje także ze względu na 1,7 proc. wzrost indeksu nastrojów konsumenckich w Australii. Ponadto koncern wydobywczy Rio Tinto poinformował o 12-proc. wzroście wydobycia rud żelaza w odpowiedzi na zwiększony popyt ze strony chińskich wytwórców stali. Wszystko to razem zostało odebrane jako potwierdzenie ożywienia gospodarczego i nawet NIKKEI, które słabo zaczęło dzień, udało się wyjść nawet na niewielki plus na koniec sesji.

W Europie nastroje także mogą być dobre m.in. dzięki prognozie Intela, który wczoraj po zamknięciu notowań w USA opublikował raport kwartalny. Ważniejsza od wyników była jednak prognoza wzrostu przychodów w IV kwartale do 9,7-10,5 mld USD i marży brutto (po odjęciu kosztów produkcji) do 58 proc. Zatem cięcia po stronie kosztów wykonane w czasie recesji, teraz - w pierwszej fazie ożywienia - mogą owocować wyższymi marżami. Nie tylko w przypadku Intela.

Nastroje przed rozpoczęciem notowań są więc dobre, tym bardziej, że w handlu przed sesyjnym rosną kontrakty na S&P (o 0,9 proc.) i papiery Intela (o 4,3 proc.). W trakcie dnia poznamy poziom inflacji w Polsce (oczekiwania ekonomistów to 3,6 proc., Ministerstwa Finansów 3,5 proc.) oraz dynamikę sprzedaży detalicznej w Stanach (prognoza to spadek o 2,1 proc.). Niskie oczekiwania co do sprzedaży detalicznej sprawią, że sama publikacja może nie wpłynąć negatywnie na przebieg notowań. Zwłaszcza, jeśli publikowany przed sesją raport kwartalny JP Morgan okaże się zgodny z prognozami lub lepszy od nich.

O ile europejskie czy amerykańskie indeksy mają dziś szanse wrócić na tegoroczne szczyty, o tyle trudno takie perspektywy roztaczać przed GPW, zwłaszcza, że prasa huczy od najnowszych doniesień z CBA, co nie buduje klimatu do kupowania akcji. Przede wszystkim jednak nad rynkiem wiszą dwie potężne oferty publiczne, które dotąd skutecznie hamowały dynamikę zwyżki na GPW.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj