Tylko jeden chętny na Stocznię Marynarki Wojennej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 listopada 2009, 06:47
Tylko francuski koncern zbrojeniowy DCNS pobrał od Agencji Rozwoju Przemysłu memorandum informacyjne dotyczące gdyńskiej Stoczni Marynarki Wojennej. Decyzja o sprzedaży spółki zapadnie jednak nie wcześniej niż w styczniu 2010 r.

W rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną minister obrony Bogdan Klich ujawnił, że do 26 października, kiedy upływał termin składania deklaracji zainteresowania stocznią, uczynił to jedynie kontrolowany przez francuski rząd koncern DCNS, specjalizujący się w produkcji i handlu wyposażeniem Marynarki Wojennej.

Deklaracja o strategicznym znaczeniu DCNS dla polskiego wojskowego przemysłu stoczniowego znalazła się również w dokumencie po wizycie premiera Donalda Tuska w Paryżu. „Ułatwimy strategiczne partnerstwo przemysłowe pomiędzy francuską DCNS a polską Stocznią Marynarki Wojennej w celu zmodernizowania zdolności sił morskich” – czytamy w dokumencie.

Kogo zabrakło

Co ciekawe, Ministerstwo Obrony próbowało zainteresować Stocznią Marynarki Wojennej ponad 20 państw. Propozycję współpracy lub zaangażowania kapitałowego w Gdyni resort rozesłał do ministrów obrony zarówno z krajów NATO, jak i spoza Sojuszu. Efekt tych działań okazał się jednak mizerny. Ostatecznie wśród oferentów zabrakło nawet holenderskiej grupy Damen, którą wcześniej minister Klich wymieniał jako potencjalnego inwestora stoczni.

Negocjacje cenowe

ARP, do której należy 99,38 proc. udziałów w stoczni, chce sprzedać 160 mln posiadanych akcji o cenie nominalnej 0,50 zł każda. Co oznacza, że minimalna cena za firmę to 80 mln zł. Jak dowiedzieliśmy się w ARP, przedmiotem negocjacji będzie właśnie cena za nabywany pakiet akcji spółki. Agencja podkreśla, że przy negocjacjach pod uwagę będą brane też zobowiązania kupującego związane z obronnością i bezpieczeństwem.

Prywatyzacja ma uratować stocznię przed bankructwem. Jak powiedział nam Roman Kraiński, szef gdyńskiej stoczni, w tym roku firma zostanie odchudzona o 300 osób i zatrudnienie spadnie do 900 pracowników.

>>> Polecamy: Klich "spolonizuje" produkcję dla armii

– Firma na razie ma co robić. Remontujemy osiem jednostek polskiej Marynarki Wojennej oraz prowadzimy pracę na kadłubie nowo budowanego okrętu Gawron – informuje DGP Kraiński.

– W tej chwili poszukujemy zamówień na rok przyszły, bo pochodzących z MON będzie coraz mniej – dodaje prezes stoczni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj