Mają się tym zająć dyrekcje generalne KE ds. konkurencji i ds. przemysłu. Dopiero po zapoznaniu się ze stanowiskiem Komisji państwa członkowskie UE, w których znajdują się zakłady Opla, podejmą decyzje w sprawie ewentualnej pomocy państwowej. Bruederle powiedział, że taki "wstępny sprawdzian" jest "ulgą dla wszystkich". Wstępny plan sanacji Opla, udostępniony w czwartek przez GM agencji dpa zakłada, że za trzy lata marka Opel/Vauxhallzacznie ponownie przynosić zyski. Plan przewiduje zmniejszenie liczby pracowników Opla w całej Europie o łącznie 8313 ludzi, czyli o jedną szóstą.

Już 23 listopada przedstawiciele resortów gospodarczych państw UE postanowili, że bez uprzedniego skoordynowania na forum Unii Europejskiej kraje członkowskie nie podejmą żadnych zobowiązań, by wesprzeć koncern General Motors w ratowaniu jego zakładów Opel/Vauxhall w Europie. Na początku listopada General Motors nieoczekiwanie zrezygnował z planowanej sprzedaży Opla konsorcjum kanadyjsko-austriackiego producenta części Magna oraz rosyjskiego Sbierbanku. Był to inwestor preferowany przez władze Niemiec, które oferowały mu wsparcie w postaci poręczeń i kredytów na kwotę 4,5 mld euro.

KE jest z zasady przeciwna subwencjom i zgadza się na pomoc państwa tylko, jeśli zapewni ona długoterminową rentowność zakładów i nie będzie przyznana koncernowi pod warunkiem, że utrzyma przy życiu taki czy inny zakład. O tym bowiem - argumentuje - powinny decydować wyłącznie kryteria biznesowe.



Reklama