Olej napędowy pozostanie tańszy od benzyny

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
10 stycznia 2010, 09:23
Złoty słabnie to zdrożeją paliwa
Złoty słabnie to zdrożeją paliwa/ST
Od nowego roku ponaddwukrotnie zwiększyła się opłata paliwowa dla oleju napędowego. Mimo to przez cały 2010 rok, a nawet do końca 2011 roku, powinien być o 15–20 gr tańszy od benzyny.

Wprowadzona od 1 stycznia podwyżka opłaty paliwowej dla oleju napędowego podniesie jego cenę na stacjach benzynowych o 16–18 groszy. Ale wciąż będzie on o ok. 30 gr tańszy od benzyny.

– Mimo że olej napędowy w ciągu najbliższych miesięcy jeszcze podrożeje, to w ciągu całego 2010 roku powinien być on tańszy o około 20 gr od benzyny – prognozuje Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych (PIPP).

Akcyza robi swoje

Podwyżkę opłaty paliwowej wciąż równoważy dużo niższa akcyza na ON. W cenie 1 litra oleju napędowego w Polsce jest 1,05 zł akcyzy, a w 1 l benzyny aż 1,57 zł. Podatek akcyzowy na benzynę mamy bowiem już w wysokości zgodnej z wymogami UE, a w przypadku ON ta taksa zrówna się u nas z normami unijnymi dopiero na początku 2012 roku (wzrośnie wtedy z 1,05 do ok. 1,17 zł za 1 litr). Na dostosowanie do wymogów UE podatków nałożonych na olej napędowy dostaliśmy od Brukseli więcej czasu. To dzięki temu paliwo do dieseli może być u nas sporo tańsze od benzyny jeszcze przez dwa lata. Wprawdzie w ostatnich trzech latach były u nas okresy, że olej napędowy zrównywał się cenowo z benzyną, a nawet był od niej minimalnie droższy. Ale niedługo potem wszystko wracało do normy. Kilka miesięcy temu z kolei olej był w Polsce nawet o złotówkę tańszy od benzyny, a później ta różnica znów zaczęła maleć.

>>> CZYTAJ TEŻ: Coraz mniej stacji sprzedaj paliwa złej jakości

Rafinerie nie nadążają

Te fluktuacje cenowe są spowodowane tym, że popyt na ON generalnie rośnie bardziej niż na benzynę. Były momenty, że europejskie rafinerie nie nadążały z produkcją tego paliwa za popytem, bo miały za małe moce przerobowe. To zaś powodowało gwałtowne podwyżki cen oleju. I choć europejskie, w tym także polskie, rafinerie cały czas zwiększały zdolności produkcyjne, to tylko trochę łagodziło skoki cenowe. Sytuacja unormowała się dzięki kryzysowi.

– Kryzys pociągnął za sobą mocny spadek sprzedaży oleju napędowego na zachodzie Europy. Ten spadek był większy niż w przypadku benzyny, bo ON to główne paliwo dla firm – mówi Leszek Wieciech, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN). Dzięki temu ceny oleju znacząco spadły. Jednak w ostatnich miesiącach wraz z lekkim ożywieniem gospodarczym znów jednak zaczęły rosnąć.

– Najważniejsze czynniki, jakie mają wpływ na cenę oleju napędowego od strony popytowej, to tempo rozwoju gospodarczego – bo to tak zwane paliwo gospodarki – i sezonowe czynniki pogodowe. Zimą wzrasta zapotrzebowanie na olej opałowy w różnych częściach świata, a to pociąga za sobą także wzrost zapotrzebowania na olej napędowy, bo to ta sama grupa produktowa – wskazuje Szymon Araszkiewicz, główny analityk firmy E-petrol.pl.

Innymi słowy, jeśli zima w Europie będzie łagodna, to ON w UE nie podrożeje, gdyż poważniejszego ożywienia gospodarczego w większości krajów unijnych raczej nie należy się spodziewać. Tym bardziej że na zachodzie Europy rynek diesli jest już nasycony i aut z takim silnikiem tam nie przybywa. W Polsce, jak zauważa Leszek Wieciech, jest jednak inaczej, bo u nas firmy wciąż jeszcze wymieniają flotę aut benzynowych na diesle. A to ciągnie w górę popyt na olej napędowy (w ostatnich miesiącach jego udział w sprzedaży paliw do aut na polskim rynku przekroczył 50 proc.).

– W ostatnich latach sprzedaż ON w naszym kraju szybko rosła – mówi Halina Pupacz. Ta tendencja, według Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, utrzyma się w najbliższych latach. Jak wynika z prognoz POPiHN popyt na olej napędowy w Polsce w przyszłym roku wzrośnie o 3 proc., ale już w 2011 roku o 5 proc., a w 2012 roku o 6 proc. W przypadku benzyn będzie to odpowiednio: 1 proc. (2010), 1 proc. (2011) i 2 proc. (2012).

Stabilizacja cen

Na szczęście wzrost popytu na ON na polskim rynku będzie równoważyć wzrastająca podaż tego paliwa. W tej chwili nasze rafinerie mają za małe zdolności produkcyjne, żeby zaspokoić krajowy popyt na ON. Ale już za niecałe dwa lata sytuacja się odwróci, bo moce przerobowe Orlenu i Lotosu w przypadku tego paliwa wzrosną o 4 mln ton rocznie. Sporą nadwyżkę tych mocy i samej produkcji ON w stosunku do krajowego popytu już dziś mają Niemcy i Białoruś. Zaś polski rynek jest naturalnym kierunkiem lokowania tej nadwyżki. To wszystko będzie stabilizować ceny oleju napędowego w Polsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj