Jeśli Grecja dostatecznie nie obniży deficytu, będzie musiała dalej ciąć wydatki i podnosić podatki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 lutego 2010, 18:46
Jeśli okaże się, że Grecja nie ma szans na redukcję deficytu finansów publicznych o 4 pkt proc. w tym roku, to będzie musiała dalej ciąć wydatki i podnieść podatki: VAT i od towarów luksusowych - ustalili na wtorkowym posiedzeniu ministrowie finansów krajów Unii Europejskiej.

Za miesiąc, czyli 16 marca Grecja ma przedstawić pierwszy z regularnych raportów w ramach bezprecedensowego nadzoru, jakim została objęta na skutek swoich kłopotów finansowych. Szczegółową ścieżkę obniżania greckiego deficytu poniżej 3 proc. do 2012 r. Komisja Europejska przedstawiła w lutym; teraz zatwierdzili ją ministrowie finansów "27" czyli rada Ecofin.

Komisja Europejska ma na bieżąco nadzorować proces wspólnie z Europejskim Bankiem Centralnym, korzystając z "doświadczenia technicznego" Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych Olli Rehn zapowiedział, że już w przyszłym tygodniu do Aten pojedzie wspólna misja ekspertów.

"Możemy pomóc Grecji w tym trudnym okresie pod warunkiem, że Grecja chce z determinacją pomóc sobie sama" - powiedział komisarz.

Ministrowie finansów potwierdzili polityczne wsparcie dla Grecji wyrażone na ubiegłotygodniowym szczycie UE, ale nie zdradzili żadnych szczegółów co do możliwego w przyszłości wsparcia finansowego. Rehn zapewnił tylko, że w razie konieczności KE jest gotowa koordynować działania i są środki finansowe, by zagwarantować stabilność strefy euro. Ministrowie podkreślali jednak, że to na Grecji spoczywa odpowiedzialność za uporządkowanie swoich finansów publicznych.

Juncker już w poniedziałek, kiedy spotkali się ministrowie finansów strefy euro, ocenił, że publiczne spekulowanie o możliwych instrumentach pomocy dla Grecji nie byłoby mądre.

"Mamy jako rada ministrów finansów UE pełne zaufanie do przygotowań i działań, które Eurogrupa podejmie w przypadku jakichkolwiek dalszych turbulencji na rynkach, dotyczących Grecji" - zapewnił na konferencji prasowej po spotkaniu minister finansów Jacek Rostowski.

Jego zdaniem sytuacja Grecji nie zmieniła nastrojów, jeśli chodzi o rozszerzenie strefy euro o kolejne kraje, w tym Polskę. "Nie zauważyłem, żeby była jakakolwiek zmiana nastawienia do potencjalnych nowych członków. Nawet jeśli przez jakiś czas może taka reakcja była, to i tak ona nie jest żadnym zagrożeniem dla nas, bo my w ciągu następnych kilku miesięcy nie zamierzamy przystąpić do strefy euro" - powiedział.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj