- Widzimy oznaki optymizmu na horyzoncie. Ale nie możemy odbudowywać się na starych fundamentach. Recesja zmieniła biznes w skali globu. Aby poprawić konkurencyjność, transport lotniczy musi poprawić jakość usług i zredukować koszty - powiedział prezes Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) Giovanni Bisignani do 750 ekspertów biorących udział w marcowej konferencji w Vancouver.

Globalna recesja boleśnie ugodziła w powietrzny transport ładunków. Przychody w 2009 r. spadły o jedną czwartą w porównaniu z poprzednim rokiem. Był to największy spadek w historii. O 7 proc. zmniejszyła się również flota samolotów transportowych – liczba maszyn przewożących ładunki spadła o 160 sztuk. Tylko w niewielkim stopniu ten spadek zostanie odrobiony w tym roku. Branża spodziewa się w 2010 roku dostawy 50 nowych maszyn.

- Recesja ugodziła branżę boleśnie. Straciliśmy dwa-trzy lata rozwoju. Na szczęście widać pewne oznaki wzrostu, a ruch cargo narasta. Jednak większa ilość ładunków wcale nie musi zamienić się w zysk. Zbyt wiele jest wyzwań do pokonania, w tym rosnące ceny paliwa i chwiejny popyt na usługi - dodał prezes Bisignani.

Elektronika zrewolucjonizuje rynek

Prezes IATA zwrócił też uwagę na możliwości, jakie niesie uruchomienie platformy obsługi transportu ładunków przez internet – E-Fright. – E-Fright pomoże zaoszczędzić nawet 4,9 mld dolarów rocznie na kosztach obsługi łańcucha dostaw drogą powietrzną. W ciągu 12 miesięcy jej wykorzystanie wzrosło pięciokrotnie – zapewnił Bisignani.

Reklama

E-Fright operuje już w 24 krajach i obsługuje 100 lotnisk na świecie. Dzięki niej już 16 z zaplanowanych 20 dokumentów przewozowych zostało przekonwertowana z papieru na impulsy elektroniczne. - 2010 r. będzie krytyczny dla E–Fright. Zamienimy kolejne 4 dokumenty na elektroniczny format i dodamy następne 20 krajów do listy. Dzięki temu usuniemy 64 proc. roboty papierkowej z systemu i pokryjemy w 80 proc. obsługę międzynarodowych przewozów. Nadszedł czas dla urzędów celnych i rządów aby wprowadziły platformę E-Fright jako standard do biznesu – podkreślił Bisignani.

Elektroniczny rachunek lotniczy (e-AWB) jest jednym z 20 dokumentów przewozowych, które obejmie nowa platforma. Wyeliminuje konieczność druku, gromadzenia i archiwizowania papierowych rachunków. Rozwiązanie testują już 3 linie oraz 11 firm obsługujących transport powietrzny. Standardy e-AWB aprobują już rządy wielu krajów, a w marcu zatwierdził resort transportu USA.

Lepsza jakość usług

Światowe standardy jakości służyć powinny sprawnej obsłudze ładunków. Pod parasolem IATA powstała inicjatywa Cargo 2000, która zrzesza już 70 wiodących na świecie linii lotniczych, firmy przewozowe i kurierskie, obsługi naziemnej oraz transportu kołowego i operatorów IT (łączność). Organizacja dąży nie tylko do kontroli jakości procesów obsługi cargo, ale wyznacza normy obowiązujące w całej branży.

- IATA E-Fright odniesie sukces tylko wówczas, gdy Cargo 2000 zbuduje skuteczny system kontroli jakości. Musimy mu poddać cały łańcuch dostaw i wprowadzić wszędzie ostre normy jakości – mówił Bisignani. - Poza usuwaniem papieru z procesów obsługi cargo, co poprawia efektywność, 2010 rok będzie także krytyczny dla systemu bezpieczeństwa ładunków. Nasza strategia skupia się na ochronie danych i ograniczaniu ryzykownych posunięć wraz z rosnącą odpowiedzialnością za sprawną obsługę ładunków w łańcuchu dostaw – podsumował prezes IATA.