Przasnyski: Warszawskie wiedźmy mocno zakręciły kursami akcji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 marca 2010, 17:08
Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance
Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance/Inne
Można sądzić, że gdyby nie dzień rozliczania kontraktów terminowych, indeksy na warszawskim parkiecie zaliczyłyby sporą korektę. Zanosiło się na to przez większą część dnia.

Mocne spadki akcji sporej części spółek wchodzących w skład WIG20, błyskawicznie „poszły w niepamięć” i zamieniły się w mocne wzrosty. „Inwestorzy” nie zważali na pogorszenie się nastrojów ani na głównych giełdach europejskich, ani na Wall Street. Dziś nie liczyło się nic, poza rozliczeniem kontraktów. Fixing znów przyniósł zniżkę indeksów. W poniedziałek będzie normalnie.

Polska GPW

Główne indeksy warszawskiej giełdy zaczęły ostatni dzień tygodnia w okolicach czwartkowego zamknięcia. Wskaźnik średnich spółek tracił 0,1 proc., a sWIG80 rósł o 0,25 proc. Nastroje szybko jednak się pogorszyły i po godzinie handlu WIG20 zszedł do poziomu 2417 punktów, oddalając się od rekordu o ponad 80 punktów i tracąc ponad 1 proc. Spośród największych spółek słabo zachowywały się akcje Telekomunikacji Polskiej, KGHM i Pekao. Liderem spadków były jednak papiery walory Biotonu, tracące ponad 8 proc. i Agory, zniżkujące o ponad 5 proc. Nieznacznie w tyle zostawały akcje Cersanitu i PBG, zniżkujące po ponad 4 proc. Dzień rozliczania kontraktów terminowych jednak dał znać o sobie i około godziny 15.00 sytuacja uległa diametralnej zmianie. Spadki „zniknęły” z tablicy notowań i nawet akcje niedawnych outsiderów poszły ostro w górę. WIG20 zyskiwał nawet 1,7 proc. Na końcowym fixingu wszystko wróciło do „normy”. Indeks największych firm stracił ostatecznie 0,16 proc., WIG zniżkował o 0,31 proc., mWIG40 spadł o 0,81 proc., a sWIG80 zwiększył swoją wartość o 0,27 proc. Obroty na rynku akcji były dziś gigantyczne. Wyniosły 4,4 mld zł, czyli trzykrotnie więcej niż w czwartek. Z tego prawie miliard złotych zrealizowano w trakcie końcowego fixingu.

Giełdy zagraniczne

Korekta na Wall Street wyraźnie się ociąga. S&P500 „stracił” w czwartek 0,03 proc. Byki nie chcą oddać pola. Dow Jones wcale o niej nie myśli, zajmując się nieco spóźnionym biciem rekordów, Nasdaq się do tego szykuje. Hossa trwa i nie ma co narzekać. W Azji zdecydowanie przeważały zwyżki. Lekko traciły jedynie Malezja i Filipiny. Po czwartkowym spadku straty odrabiał Nikkei, rosnąc o 0,75 proc. Tym razem idealnie równo, po 0,71 proc. zyskiwały indeksy na giełdzie w Szanghaju.

Optymistycznie zaczęła się też piątkowa sesja w Europie. Indeksy w Paryżu i Londynie zyskiwały rano po prawie 0,4 proc. Londyński FTSE rósł o 0,2 proc. Do południa skala zwyżki jeszcze nieco się zwiększyła. W naszym regionie sytuacja była zróżnicowana. W Bukareszcie, Budapeszcie i Sofii indeksy zyskiwały po około 0,6 proc. W Pradze, Moskwie i Warszawie po 0,6 proc. traciły. W ciągu dnia nerwowo wahania przeżywał DAX, końcówka sesji przyniosła osłabienie na większości parkietów, szczególnie widoczne w Paryżu. Nastroje pogorszyły się po słabym początku handlu na Wall Street.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Gold Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj