Bugaj: Lekkie uspokojenie nastrojów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 maja 2010, 18:43
Po silnych spadkach rynkom należało się odbicie, które dzisiaj było widoczne. Jego skala nie nastraja jednak optymistycznie. To wciąż strona podażowa kontroluje rynek.

Po dwóch dniach silnej wyprzedaży dzisiaj przyszedł czas na uspokojenie. Do głosu doszły inne aspekty poza tymi związanymi z Grecją. Cieszono się z dobrych wyników BNP Paribas czy Swiss Re, a w naszym kraju Bank Handlowy zaskoczył pozytywnie. Po części cieszono się też z wyników aukcji hiszpańskich obligacji, które przyciągnęły spory popyt. Niestety oprocentowanie zacznie wzrosło, a większy popyt też był notowany niedawno przy aukcjach greckich papierów dłużnych. Co stało się później wszyscy wiemy.

Tym niemniej lekko pozytywne nastroje podnosiły indeksy w oczekiwaniu na decyzję ECB odnośnie stóp procentowych. Oczywiście wiadomo było, że nie ulegną one zmianie, ale w ciągu dnia spekulowano o możliwości skupu przez bank obligacji rządowych, w tym greckich. Trichet poinformował jednak, że nie ma żadnej decyzji dotyczącej ewentualnego skupu obligacji, a w przypadku Grecji podkreślił to co mówił już wcześniej: „sprawa bankructwa nie podlega dyskusji”.

Taki obrót sprawy niektórym mógł się nie spodobać i rzeczywiście popołudniu na rynku ponownie zaczął dominować kolor czerwony. Widocznie część osób liczyło na łagodniejsze stanowisko ECB. Ponadto szef banku nic konkretnego rynkom nie zaoferował. Później jednak się okazało, że nie żądały one zbyt wiele i udało się podnieść nieco indeksy. Z pewności pomagały nienajgorsze dane z USA, gdzie zgodnie z oczekiwaniami spadła cotygodniowa ilość wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.

Ostatecznie jednak do niedźwiedzie zwyciężyły i sesja zakończyła się spadkiem o 0,7 proc. Obraz całej sesji jest jednak pomyślniejszy. Po raz pierwszy od dwóch dni mamy zatrzymanie przeceny, co może zapowiadać reakcję popytu. Nie jest to jednak przesądzone.

Na rynku walutowym przecena złotego najpierw wyhamowała, ale później była kontynuowana. Cała sytuacja przypomina drugą połowę 2008 roku, kiedy nasza waluta również należała do najsłabszych na świecie. Obserwujemy też pierwsze opinie dotyczące konsekwencji ruchu - wiceprezes Narodowego Banku Polskiego, Witold Koziński, powiedział, że zawirowania wokół zadłużonej Grecji sprawią, że przyjęcie euro przez Polskę się opóźni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj