Norylski Nikiel uratowany przez byłego oficera KGB

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
27 maja 2010, 21:30
Kiedy były oficer KGB i szef państwowego sektora turystycznego Władimir Strzałkowski został prezesem Norylskiego Niklu, inwestorzy obawiali się o jego brak doświadczenia w sektorze wydobywczym. Poradził sobie.

Radykalne cięcia wydatków, które wprowadził, pokazały, jak bardzo na nowym stanowisku przydały mu się poprzednie doświadczenia zawodowe. Zysk netto za ubiegły rok wyniósł 2,65 mld dol., znacznie powyżej prognoz.

Bliski zausznik Władimira Putina zdecydował się na posunięcia, których bali się poprzedni prezesi. Wyeliminował pośredników i ponownie przejrzał kontrakty na dostawy surowca. Zakończył również wewnętrzne walki pomiędzy oligarchami, którzy mają udziały w koncernie. Jego kampania spowodowała obniżenie w zeszłym roku kosztów administracyjnych i pracy o 36 proc., co obok odbicia cen surowców przyczyniło się do wzrostu zysków.

To jest tylko część artykułu, zobacz pełną treść w e-wydaniu Dziennika Gazety Prawnej: Twarda ręka szefa podniosła Norylski Nikiel

Z pełnej wersji obszernego artykułu dowiesz się m.in. dlaczego Norilskiemu Niklowi nie opłaca się fuzja ze spółką United Rusal Olega Deripaski, a także, co sam Strzałkowski mówi o swoim wcześniejszym zajęciu i jak mu to pomaga w pełnieniu funkcji prezesa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj