Gigantyczna dziura w budżecie USA. Zadłużenie Amerykanów bije rekordy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 stycznia 2011, 16:34
Deficyt budżetowy USA osiągnie w tym roku 1,5 biliona dolarów (9,8 proc. PKB), najwięcej w historii. Oznacza to, że nie powiódł się plan Obamy, by przez subwencję zwiększyć wzrost gospodarczy

Prezydent Barack Obama na razie nie myśli o zmianie strategii walki z kryzysem gospodarczym. Dwa dni temu w orędziu o stanie państwa zaproponował poprawę konkurencyjności USA poprzez większe nakłady na edukację, zielone technologie, internet i infrastrukturę transportową. Zapowiedział także bardzo umiarkowany plan ograniczenia innych wydatków federalnych o zaledwie 400 miliardów dolarów w ciągu 10 lat. Dane opublikowane przez Biuro Kongresu ds. Budżetu (CBO) pokazują jednak, że Obama będzie musiał uzgodnić z republikańską większością w Izbie Reprezentantów ostrzejsze plany oszczędnościowe i zrezygnować z nowych wydatków federalnych.

>>> Polecamy: Koniec łatwych pieniędzy dla rządów bogatego Zachodu

Jeszcze w sierpniu zeszłego roku CBO przewidywało, że dziura w finansach publicznych wyniesie w 2011 r. bilion dolarów i będzie niższa niż w 2009 i 2010 r. (w obu deficyt wyniósł po ok. 1,4 biliona dolarów). Większa luka w budżecie jest spowodowana uzgodnionym przez Republikanów i Demokratów pod koniec zeszłego roku przedłużeniem ulg podatkowych wprowadzonych jeszcze przez George’a W. Busha oraz niższymi, niż zakładano, wpływami podatkowymi.

Wysoki deficyt budżetowy powoduje szybkie narastanie długu. W grudniu zobowiązania amerykańskiego skarbu państwa przekroczyły 14 bilionów dolarów (45 tys. dolarów na jednego Amerykanina).

Dług zaczął gwałtownie pęcznieć po objęciu w 2001 r. prezydentury przez George’a W. Busha (z 5,7 do 10 mld dol.). Było to spowodowane z jednej strony wysokimi kosztami prowadzenia wojen w Iraku i Afganistanie, z drugiej istotnym obniżeniem podatków. Jednak od czasu wprowadzenia się Baracka Obamy do Białego Domu dług państwa zwiększył się o kolejne 4 biliony dolarów z powodu kosztownych planów stymulowania gospodarki, spadku przychodów fiskalnych w pogrążonym w kryzysie kraju, a także wydatków niewliczanych do deficytu budżetowego (m.in. na ubezpieczenia emerytalne i częściowo obronę).

>>> Czytaj też: Alexandra Cawthorne: Kryzys pogrążył w biedzie amerykańską klasę średnią

Pod koniec grudnia sekretarz skarbu Timothy Geithner ostrzegł, że już w marcu zobowiązania państwa osiągną ustalony przez Kongres limit 14,3 biliona dolarów. Jego zdaniem jeśli amerykański parlament nie zgodzi się na podniesienie tego progu, Stany Zjednoczone nie będą zdolne do obsługi własnych długów.

Na razie jednak nie ma w tej sprawie porozumienia między Demokratami a Republikanami. Ci ostatni opowiedzieli się za radykalnym obniżeniem wydatków państwa. Cięcia miałyby w tym roku objąć 100 miliardów dolarów, a w perspektywie 10 lat – 2,5 biliona dolarów.

Demokraci są jednak przeciwni forsowanym przez Republikanów oszczędnościom. Ich zdaniem tylko w tym roku doprowadziłyby one do zwiększenia bezrobocia w USA o prawie milion osób. Już teraz bez pracy pozostaje 9,4 proc. dorosłych obywateli USA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj