Niemcy boją się polskich pracowników

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 lutego 2011, 06:27
Rocznie za pracą do Niemiec ma przyjeżdżać ok. 100 tys. osób
Rocznie za pracą do Niemiec ma przyjeżdżać ok. 100 tys. osób Fot. Bloomberg/DGP
Blisko dwie trzecie mieszkańców Niemiec obawia się konkurencji ze strony pracowników ze wschodnioeuropejskich państw UE po otwarciu niemieckiego rynku pracy.

Takie dane publikuje we wczorajszym wydaniu tygodnik „Welt am Sonntag”, powołując się na sondaż ośrodka GfK. Niemiecki rynek pracy zostanie otwarty 1 maja.

43 proc. respondentów uważa, że zagrożone są miejsca pracy zarówno wymagające, jak i niewymagające kwalifikacji zawodowych. 30 proc. obawia się przede wszystkim napływu niewykwalifikowanych pracowników. Jedynie 15 proc. pytanych sądzi, że otwarcie rynku pracy nie stanowi zagrożenia dla pracowników niemieckich. – Silne obawy o miejsca pracy obecne są w całym społeczeństwie, we wszystkich jego warstwach – skomentował jeden z autorów ankiety Klaus Hilbinger.

>>> Czytaj też: Wszyscy chcą być Niemcami. Gospodarczy fenomen „made in Germany” kusi Europę

Jak pisze „Welt am Sonntag”, niemieckie związki zawodowe od miesięcy biją na alarm w związku z wygaśnięciem wprowadzonych po rozszerzeniu UE w 2004 roku barier dotyczących przepływu siły roboczej z nowych krajów członkowskich. – Napływ niewykształconej, taniej siły roboczej ze wschodniej Europy przyczyni się do obniżenia płac – ocenia przewodniczący związku zawodowego branż budowlanej i rolniczej (BAU) Klaus Wiesehuegel. Jego zdaniem tylko wprowadzenie w Niemczech jednolitej płacy minimalnej może zapobiec dalszemu pogorszeniu sytuacji nisko opłacanych pracowników w budownictwie i rolnictwie.

>>> Polecamy: Sadowski: Bezrobocie w Polsce może rosnąć

„Welt am Sonntag” dodaje, że ekonomiści uważają te obawy za przesadzone. – Nie oczekuję żadnej wędrówki ludów po 1 maja – ocenił wiceprzewodniczący Instytutu Badań Gospodarczych Nadrenii i Westfalii w Essen Thomas K. Bauer. Dyrektor Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy (IAB) w Norymberdze Joachim Moeller oczekuje, że po otwarciu rynku pracy do Niemiec napłynie rocznie około 100 tysięcy pracowników zza wschodniej granicy.

– Ludzie opuszczają swoją ojczyznę tylko wówczas, gdy kierują się materialną potrzebą albo nie mają żadnej pracy – ocenił Gustav Horn z Instytutu Makroekonomii i Badań nad Koniunkturą (IMK). – Po pierwszym maja niewiele się wydarzy. Nie będzie większej lawiny poszukujących pracy, ale raczej wolny strumyk – dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj