Rogalski: Temat grecki coraz bardziej szkodzi rynkom

Marek Rogalski
Marek Rogalski/Forsal.pl
Mimo, że zewsząd płyną zapewnienia, że sytuacja wokół długu Grecji pozostaje pod kontrolą, a scenariusz wyjścia ze strefy euro jest tak samo mało prawdopodobny, jak restrukturyzacja długu, to rynek finansowy coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że reanimacja bankruta może się nie udać.

Trudno będzie wytłumaczyć obywatelom, dlaczego przeznacza się kolejne 30 mld EUR dla pomoc dla Grecji, co może być jednym z pomysłów na rozwiązanie sytuacji podczas spotkania ministrów finansów państw strefy euro w przyszły poniedziałek (16 maja). Rentowność greckich papierów wyraźnie przekracza 20 proc. dla obligacji 2 i 5-letnich, co eliminuje możliwość pozyskania jakiekolwiek finansowania po cenach rynkowych. Tymczasem, jeżeli Grecy nie otrzymają zastrzyku pieniędzy, to już za kilka miesięcy mogą pojawić się poważne problemy z regulowaniem wcześniejszych zobowiązań. Tym samym analitycy S&P obniżając dzisiaj po raz kolejny rating dla Grecji (co stało się katalizatorem do popołudniowego ruchu) dość słusznie zauważają, że prawdopodobieństwo konieczności restrukturyzacji greckiego długu jest coraz większe. Tym samym, im bardziej będzie się tą operację odwlekać, tym bardziej rynek będzie na to spekulować, co będzie zbijać w dół notowania euro na rynkach światowych. Oczywiście sama restrukturyzacja też będzie bolesna i zaszkodzi notowaniom wspólnej waluty. Tym samym już po południu EUR/USD złamał kluczowe wsparcie na 1,4280, co jest sygnałem do rozpoczęcia korekty całego ruchu wzrostowego od początku czerwca 2010 r., tj. z okolic 1,19.

>>> Czytaj też: Grecja jeszcze zagrozi Europie

W kraju złoty najbardziej tracił dzisiaj w relacji do dolara, ale i też franka, czy funta. Najbardziej stabilne były notowania EUR/PLN, co zawdzięczamy kolejnej interwencji banku BGK, jaka miała miejsce przed południem. Tyle, że nie doprowadziła ona do naruszenia wsparcia na 3,92, a już po południu notowania testowały opór 3,9400-3,9450. Dalsze zamieszanie wokół Grecji, będzie zwiększać presję na złotego i pozostałe waluty regionu. 

EUR/USD: Rynek nie zdołał nawet rozbudować korekty ostatniej przeceny, kiedy to podaż na euro znów zaatakowała. Złamanie poziomu 1,4280 to bardzo negatywny sygnał w średnim terminie, który może sugerować znacznie głębszą korektę. W krótkim terminie celem będą okolice 1,4150-1,4200 (minima z 18 i 19 kwietnia b.r.), ale nie można wykluczyć, że ten impuls zatrzyma się na dłużej dopiero w rejonie 1,3860-1,3900. Silny opór to poza 1,4280, nadal poziom 1,4450.

>>> Czytaj też: Sawicki: Problemy Grecji pogrążają eurodolara

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj