Jak portal może poskromić smoka, czyli Chiny na celowniku Facebooka

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 maja 2011, 12:15
Facebook, chiński smok Fot. Bloomberg, Shutterstock
Facebook, chiński smok Fot. Bloomberg, Shutterstock/Forsal.pl
Jeszcze przed spektakularnym debiutem giełdowym chińskiej sieci społecznościowej Ren Ren w ubiegłym tygodniu Facebook uważnie przyglądał się gigantycznemu firewallowi, który otacza Państwo Środka.

Atrakcyjna wycena akcji chińskiej firmy może tylko zachęcić amerykańskiego giganta do przyspieszenia swoich planów. Facebook powinien się jednak dwa razy zastanowić, zanim je wdroży. Zagrożenie wizerunkowe związane z wejściem na rynek chiński jest ogromne. Wielu snuje paralele między sytuacją Facebooka a Google’a, innego cudownego dziecka amerykańskiego internetu, które wdepnęło w Chiny pięć lat temu. I było to dla tej wyszukiwarki upokarzające doświadczenie. Google początkowo zaakceptował cenzurę swoich usług jako cenę za wejście na nowy rynek, jednak w 2010 r. zmienił zdanie. Skończyło się to dla niego najgorzej, jak mogło: potępiano go zarówno za wyparcie się własnej misji moralnej polegającej na dostarczaniu światu informacji, jak i za biznesową naiwność, w wyniku której wszedł na ten rynek, nie myśląc o konsekwencjach.

>>> Czytaj też: Ranking najbardziej wartościowych marek świata: Apple cenniejszy niż Google

Trudno uwierzyć, by w przypadku Facebooka sprawy miały się przedstawiać łatwiej. Problemy wizerunkowe mogą być tylko większe. Nie tylko musi się on pogodzić z cenzurą, lecz także z ryzykiem, że chiński rząd wykorzysta serwis do szpiegowania własnych obywateli. Racją istnienia Fecebooka jest zachęcanie użytkowników do dzielenia się osobistymi informacjami o sobie.

Co więcej, nie ma tu łatwych odpowiedzi. Nawet jeżeli Facebook będzie w jakiś sposób w stanie ochronić użytkowników przed wścibskimi spojrzeniami autorytarnej władzy, zapewne kodując dane, nie będzie to trwałe rozwiązanie. Im bardziej Facebook będzie w stanie stworzyć wartościowy biznes w Chinach, tym bardziej będzie on podatny na presję ze strony Pekinu.

Oczywiście Facebook może uznać, że szpiegowanie jest naturalną częścią wirtualnego życia w Chinach. Jak jednak odkryli inni operatorzy internetowi, moralne kompromisy mogą być bardzo niewygodne do wytłumaczenia.

>>> Czytaj też: Assange: Facebook to najbardziej przerażająca machina do szpiegowania

Komercyjny imperatyw może się wydawać silny, ale Facebook nie może się po prostu wyrzec odpowiedzialności za zapobieganie zachowaniom łamiącym prawa człowieka. Dopóki nie wyartykułuje przekonywającej strategii, jak ominąć etyczne mielizny, powinien powstrzymać się od wpływania na Morze Chińskie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj