Zacznę od dość ogólnego pytania. Rząd, a w szczególności minister skarbu lansują pomysł, który zakłada, że Warszawa stanie się jednym ze światowych centrów finansowych. Czy sądzi pan, że zrealizowanie takiej idei jest możliwe, czy może, jak uważa Piotr Kuczyński, są to mrzonki?

Warszawa udowodniła już, że jest dynamicznym centrum finansowym naszego regionu. W zeszłym roku GPW była drugą giełdą w Europie pod względem ilości i wartości ofert publicznych – odbyło się tu 112 IPO wartych w sumie 3,8 mld euro.

Jednak trzeba pamiętać, że stawanie się centrum finansowym jakiegoś regionu jest bardzo długotrwałym procesem, który wymaga pewnej infrastruktury rynku kapitałowego. Musi to być rynek, który jest rozwinięty we wszystkich aspektach: musi mieć bazę inwestorów i emitentów, a jednocześnie całą aparaturę, która pozwoli temu rynkowi funkcjonować. Warszawa spełnia już po części te warunki, ale ciągle musi być czujna i dalej się rozwijać. Centrum finansowe nigdy nie może być samozwańczym konceptem.

Warszawa zyskała dzięki kryzysowi w Europie?

Warto wspomnieć o tym, że mimo kryzysu zrealizowaliśmy kilka najważniejszych transakcji w regionie, które przyciągnęły globalnych inwestorów. Dobrym znakiem wzrostu znaczenia Warszawy jest fakt, iż loty do Londynu czy Frankfurtu odbywają się już kilka razy dziennie, a to znaczy, że jest na nie popyt.

Umacnianie się roli Warszawy jako wiodącego ośrodka w tej części Europy jest realne, natomiast na pewno jest nam daleko na przykład do Hong Kongu. 

>>> Studenci MBA nadal walczą o karierę w Goldman Sachs

Wspomniał pan o całej infrastrukturze finansowej. Wydaje się, że takie miasta jak Madryt czy Rzym posiadały wszystkie atuty, które dziś ma Warszawa, jednak nie stały się one wiodącymi centrami finansowymi. Do Frankfurtu, Moskwy czy Londynu jest im wciąż bardzo daleko...

Geopolitycznie jesteśmy w zupełnie innej pozycji niż Madryt czy Rzym. Historycznie w Zachodniej części Europy zawsze prym wiodły Londyn i Frankfurt. Tak pewnie pozostanie, zwłaszcza, że Frankfurt jest głównym ośrodkiem rozliczania transakcji w euro, a Londyn w funtach.

Natomiast kolejnym kryterium oceny danego miejsca są prognozy wzrostu. Hiszpania, która ma ujemną stopę wzrostu i bardzo wysokie bezrobocie nie ma takich perspektyw, jakie ma Polska.

No właśnie, wywołał pan kolejne moje pytanie, mianowicie jakie perspektywy ma nie tylko Warszawa, ale cała Polska?

Goldman Sachs ma bardzo pozytywne przewidywania nie tylko jeśli chodzi o stopę wzrostu gospodarki, która powinna wynieść powyżej 4 proc. PKB, ale także w odniesieniu do stabilności polskiej waluty.

Jeśli popatrzymy na większość naszych raportów dotyczących spółek, które monitorujemy, między innymi PZU, PGE czy PKO, to zauważymy, że opinie naszych analityków są zdecydowanie powyżej konsensusu rynkowego. Goldman Sachs jest więc bardzo pozytywnie nastawiony do perspektyw Polski.

>>> Polecamy: W Niemczech mówi się już o "Cudzie gospodarczym nad Wisłą"

A propos naszej waluty: czy złoty pozostanie już w okolicach 4 zł za euro i będzie się nieznacznie wahał czy może czekają nas jeszcze duże skoki: wzrosty w okolice 5 zł/euro lub spadki poniżej poziomu 3,50?

Rynek walutowy jest rynkiem najmniej przewidywalnym, ponieważ jest uwarunkowany przez bardzo dużo zmiennych, dlatego trudno jest przewidywać kursy walut. Moim zdaniem w dłuższym terminie polski złoty powinien być stabilna walutą i odchylenia 0,5 czy 1-proc. w krótkim okresie nie powinny mieć wpływu na długofalowy trend.

Kontynuując temat walutowy chciałbym zapytać, kiedy Polska powinna wejść do euro: chodzi mi przede wszystkim o to, czy powinniśmy się spieszyć i wejść jak najszybciej, bo każda zwłoka to dla nas spora strata, czy może spokojnie oczekiwać na właściwy moment i poprawę warunków?

Oczywiście trudno posługiwać się konkretnymi datami. Uważam, że parametry fundamentalne naszej gospodarki powinny być na tyle stabilne, aby nie powtórzyć historii obecnych krajów peryferyjnych strefy euro. Mówiąc krótko, ciężko sobie wyobrazić Polskę poza strefą euro, dlatego docelowo powinniśmy tam wstąpić. Natomiast odpowiedź na pytanie „kiedy” jest uwarunkowane szeregiem czynników.

Na koniec chciałbym zapytać o Polkomtel. Jakie są kryteria wyboru firmy, która stanie się właścicielem spółki?

Kryteria wyboru są ustalane przez akcjonariuszy sprzedających. Oni zapoznają się z ofertami i ustalą wspólnie, która oferta jest najbardziej atrakcyjna z punktu widzenia wszystkich akcjonariuszy.

>>> Czytaj też: TeliaSonera i Solorz-Żak to faworyci do zakupu Polkomtela

A czy może pan skomentować pogłoski, że do transakcji sprzedaży Polkomtela w ogóle nie dojdzie?

Jako strona uczestnicząca w transakcji Goldman Sachs nie komentuje takich informacji.

Dziękuję za rozmowę.

Artur Tomala jest szefem Goldman Sachs Poland i odpowiada za operacje banku w Polsce. Przez całą swoją dotychczasową karierę doradzał najważniejszym instytucjom finansowym w Europie w zakresie pozyskiwania finansowania oraz przy wprowadzaniu na rynki kapitałowe, a także aktywnie uczestniczył w inicjatywach CEBS oraz CEIOPS. Zanim dołączył do zespołu Goldman Sachs w 2006 roku pracował dla ABN AMRO oraz w Lehman Brothers. Ukończył studia BA w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz MBA w IESE Business School.

>>> Czytaj też: Goldman Sachs otworzył w Warszawie swój pierwszy oddział