Bachert: Rynek spekuluje, że frank może niedługo kosztować 3,50 zł

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
17 czerwca 2011, 09:43
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego/Inne
Notowania euro wobec dolara coraz niżej. Podczas czwartkowej sesji kurs EUR/USD zbliżył się momentami do 1,408. Tematem przewodnim na rynku pozostaje Grecja i jej problemy finansowe. Inwestorów niepokoi przedłużający się brak uzgodnień w kwestii pomocy dla Aten. Do tego rośnie niepewność, czy premier Grecji George Papandreou będzie w stanie utworzyć nowy rząd, gdyż plany cięć budżetowych nie są popierane przez wszystkich polityków oraz społeczeństwo.

Po koniec czwartkowej sesji euro wyhamowało spadki dzięki publikacji lepszych od prognoz danych z gospodarki USA. Liczba nowych inwestycji budowlanych okazała się wyższa od prognoz (560 tys. wobec 540 tys. prognozowanych), a liczba zarejestrowanych bezrobotnych spadła silniej od oczekiwań (414 tys. wobec 420 tys. oczekiwanych). Znacznie słabszy od założeń rynkowych (minus 7,7 pkt wobec szacowanych plus 6,8 pkt) indeks aktywności gospodarczej przygotowywany przez filadelfijski oddział zarządu Rezerwy Federalnej pozostał już bez wpływu na rynek euro/dolara.

Zaniepokojenie sytuacją w Grecji oraz sygnały płynące z Narodowego Banku Szwajcarii (SNB) umocniły natomiast franka wobec euro do poziomów do tej pory jeszcze nie notowanych w historii tej pary walutowej. W czwartek, po tym jak przedstawiciel Banku Jean-Pierre Danthine powiedział, że wyklucza sprzedaż franka na rynku, by go osłabić kurs EUR/CHF spadł do 1,198. Wcześniej frank się lekko osłabiał, ponieważ bank centralny Szwajcarii nie zmienił stóp procentowych i poinformował, że obawia się, iż silna rodzima waluta może zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu. SNB postanowił w czwartek, że docelowy przedział dla 3-miesięcznej stopy LIBOR we franku szwajcarskim pozostanie na poziomie 0-0,75%. Jeśli problemy Grecji szybko nie zostaną rozwiązane, CHF może dalej zyskiwać na wartości, jako waluta uważana za bezpieczne aktywo w czasach „niebezpiecznych”.

Wzrost awersji do ryzyka coraz mocniej odczuwa złoty. Walucie krajowej nie pomógł rekordowo wysoki odczyt inflacji w maju (5,0% r/r), bez wpływu na notowania PLN pozostała też wczorajsza publikacja danych z rynku pracy (wzrost przeciętnego wynagrodzenia i zatrudnienia w maju odpowiednio o: 4,1% r/r i 3,6% r/r). Tylko podczas czwartkowej sesji waluta nasza osłabiła się o ponad 1,0% - kurs EUR/PLN zbliżył się do 4,00; USD/PLN wspiął się w okolice 2,83 zaś CHF/PLN przebił psychologiczny poziom 3,30 testując okolice 3,335. Rynek spekuluje, że złoty wobec franka szwajcarskiego może osłabić się nawet do 3,50. Ta dalsza wyprzedaż złotego to rekcja rynku na utrzymujący się wzrost obaw o sytuację Grecji i innych krajów peryferyjnych strefy euro, jak również zaniepokojenie sygnalizowanym przez dane makroekonomiczna spowolnieniem wzrostu gospodarczego w USA. To oznacza, że nadal najważniejszy dla notowań naszej waluty (podobnie jak i innych walut regionu) pozostaje globalne nastawienie inwestorów do ryzyka. W tej sytuacji można zakładać, że dzisiejsza publikacja danych na temat majowej produkcji przemysłowej w Polsce pozostanie bez wpływu na rynek podobnie jak wcześniejsze informacje o wysokim indeksie CPI, czy wczorajsze figury z krajowego rynku pracy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj