Bugaj: Rynek pracy w USA się załamał

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 lipca 2011, 18:11
Łukasz Bugaj
Łukasz Bugaj, analityk Domu Maklerskiego Millennium. /Media
Najważniejszym wydarzeniem dnia dzisiejszego był comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy, który ustawił nastroje w drugiej części sesji na wyraźnie negatywne. Specjalnym zaskoczeniem to być nie może, gdyż publikacja wyraźnie rozminęła się z oczekiwaniami. Pytanie jednak co dalej?

Dane wyraźnie poniżej rozdmuchanych oczekiwań

W minionym miesiącu gospodarka amerykańska wykreowała zaledwie 18 tys. nowych stanowisk pracy, co było wynikiem wyraźnie niższym od szacunków na które wskazywał wczorajszy raport ADP i do których dostosował się rynek poprzez niemałe zwyżki indeksów zanotowane wczoraj. Co gorsza zrewidowano w dół również dane za maj z 54 tys. nowych miejsc do zaledwie 25 tys. Dane słabe, ale wobec innych publikacji za czerwiec, jakie już ujrzeliśmy, ciężko było oczekiwać wyniku przekraczającego 100 tys., na który większość uczestników rynku liczyła.

Wpływ słabych danych może być krótkotrwały

Opublikowany dzisiaj raport rzeczywiście potrafi ruszyć indeksami, ale jego wpływ jest wyjątkowo krótkotrwały i często zaledwie jednosesyjny. Być może już w poniedziałek inwestorzy przejdą do porządku dziennego, który nadal wskazuje na lepszy III kw. od właśnie zakończonego II kw. Słabe dane mogą jednakże okazać się pretekstem do korekty, która silnie wykupionemu rynkowi amerykańskiego bardzo się należy. Stwarza to pewne problemy dla GPW, która pozostawała wyraźnie w tyle za Wall Street. Być może obecnie Warszawa nie będzie ochoczo spadała w reakcji na zniżki za oceanem. Dzisiaj WIG20 stracił niecały 1%, czyli nieco mniej od zniżek notowanych przez S&P500 o godzinie zamknięcia notowań na Książęcej.

Włochy typowane na kolejny problem strefy euro 

Innym ciekawym, aczkolwiek przemilczanym wydarzeniem dzisiejszego dnia były coraz bardziej zauważalne niepokoje związane z przenoszeniem się kłopotów zadłużeniowych do Włoch. Dziesięcioletnie obligacje tego kraju tracą na wartości już od początku tygodnia i są najtańsze od 9 lat. Ponadto premia oprocentowania włoskich obligacji powyżej papierów niemieckich jest na najwyższym poziomie od utworzenia strefy euro. Wszystkie te czynniki nie pozostają bez wpływu na mediolański parkiet, który ze spadkami przekraczającymi 3% był niezmiernie słaby. Walory UniCredit zniżkowały jeszcze bardziej, co skutkowało nawet zawieszeniem jego notowań. Odbiło się to negatywie również na notowaniach akcji Pekao, które straciły ponad 2%. W przyszłym tygodniu światło dzienne mają ujrzeć wyniki stress testów europejskich banków, co może jeszcze dodatkowo podgrzać atmosferę. Mario Draghi, czyli przyszły prezes EBC uważa, że wszystkie włoskie banki je przeszły, a zbilansowany budżet w 2014 roku jest realistyczny. Jak na razie jednak fundusze hedgingowe mają inne zdanie i to one dyktują rynkowe warunki. Jeżeli agencje ratingowe nadal będą tak agresywne jak ostatnio, to Włochy rzeczywiście mogą stanąć przed poważnymi problemami. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Millennium Dom Maklerski SA
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj