Katastrofa synchroniczna: co się stanie jeśli Chiny, USA i Europa pójdą na dno?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 lipca 2011, 05:40
mapa świata, wykres, kryzys
mapa świata, wykres, kryzys/ShutterStock
Mike Davis, profesor historii z Uniwersytetu Kalifornijskiego, snuje na łamach dziennika "Guardian" wizje wielkiej kolizji trzech mocarstw McŚwiata. Patrząc z góry, sytuacja ekonomiczna na świecie wygląda tak, jakby wszystko mogło w każdej chwili runąć - pisze.

Patrząc na to, jak Stany Zjednoczone zmagają się z deficytem budżetowym, Unii Europejskiej grożą kolejne bankructwa, a Chiny hodują swoją własną spekulacyjną bańkę na rynku nieruchomości, można odnieść wrażenie, że te trzy potęgi są samochodami pędzącymi równocześnie w kierunku tego samego skrzyżowania – wielka kraksa wydaje się nieunikniona. Tak przynajmniej stwierdza na łamach "The Guardian" Mike Davis.

>>> Polecamy: Rewald: Nie ma lepszego kredytobiorcy na świecie niż Stany Zjednoczone

Nawet jeśli uda się zapobiec katastrofie w kwestii limitu długu, pisze Davis, Obama i tak już sprzedał dzieci i dał farmę w zastaw. Nie da się według niego cofnąć szkód, jakie wywołało odwrócenie się od liberalnej części swojej partii, cięcia wydatków publicznych i drastyczne decyzje w sprawie zasiłków dla bezrobotnych. „Nowa recesja, którą szykują nam bezkarnie Republikanie, natychmiast podważy i tak już naruszoną stabilność trzech filarów McŚwiata: amerykańską konsumpcję, europejską stabilność i chiński wzrost.”

Europa demonstruje reszcie świata, że składa się głównie z wielkich banków i wierzycieli, którzy postanowili „zmusić Greków do sprzedania Panteonu, a Irlandczyków do wyemigrowania do Australii”, komentuje profesor. Dodaje, że Chiny, które dotychczas popychały światową gospodarkę do przodu, same borykają się z nie lada problemem. Kraj ten stara się skupić swoją gospodarkę na konsumencie i osłabić więź pomiędzy swoim wzrostem a deficytem handlowym USA.

>>> Zobacz też: Iluzoryczna szybka urbanizacja nie napędzi wzrostu Chin

Rozwój chińskich miast, które zapatrzone w Dubaj chcą budować kolejne gigantyczne hotele i centra handlowe, grozi bańką na rynku nieruchomości. Władze metropolii i prywatni deweloperzy starają się przy tym zawierać pokątne umowy z wielkimi bankami, które udzielają im kredytów pod szyldami fałszywych funduszy powierniczych. W efekcie, jak podała w zeszłym tygodniu Moody's, chińskie banki ukrywają 1,5 biliona USD fałszywych długów. Czy Chiny czeka więc podobny kryzys jak Stany Zjednoczone i Lehman Brothers? „Dziwaczna jest łatwość, z jaką konserwatywni zazwyczaj eksperci przyswoili sobie myśl, że Chińczycy wynaleźli perpetuum mobile i stworzyli gospodarkę odporną na cykle koniunkturalne i szały spekulacyjne,” komentuje Davis. Problemy w Chinach miałyby z kolei wpływ na szereg innych państw, na czele z Brazylią, Indonezją, Australią i Japonią.

>>> Polecamy także artykuł z listopada 2008, który mówi o ówczesnych planach i nadziejach na szybkie pokonanie kryzysu na świecie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj