Agencje ostrzegają: złe długi mogą utopić chińską potęgę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 września 2011, 06:34
Agencja ratingowa Fitch grozi obniżeniem oceny wiarygodności kredytowej Chin w związku z dużą liczbą potencjalnie niespłacalnych kredytów.

Obecny rating chińskiego długu denominowanego w juanach to AA. Fitch już w kwietniu zmienił jego perspektywę ze stabilnej na negatywną. Chińskie banki w ciągu ostatnich dwóch lat udzieliły rekordowej liczby kredytów, rosną więc obawy, iż część z nich to złe długi.

Andrew Colquhoun, który w Fitch odpowiada za region Azji i Pacyfiku, zdradził agencji AFP, że prawdopodobieństwo obniżenia ratingu jest większe niż połowa. 

>>> Czytaj też: Amerykańska gospodarka nie jest zakładnikiem Chin

Pod koniec 2008 r. chińskie władze uruchomiły pogram stymulacyjny o wartości czterech bilionów juanów (586 mld dol.) i nakazały bankom łatwiejsze przyznawanie kredytów. W efekcie w latach 2009 i 2010 banki udzieliły je na rekordową kwotę 17,5 biliona juanów (2,7 bln dol.). To pomogło krajowi utrzymać w czasie światowego kryzysu wysokie tempo wzrostu gospodarczego. – Ale biorąc pod uwagę skalę udzielonych pożyczek, istnieją obawy, że znacząca cześć z nich nie zostanie oddana – mówi stacji BBC Peter Hoflich, analityk serwisu „The Asian Banker”.

Sytuację pogarszają obawy o spowolnienie światowej gospodarki. Jeśli USA i Unia Europejska znów wpadną wrecesję, zmniejszy się ilość towarów importowanych z Chin, a tym samym firmom, które zaciągnęły kredyty, trudniej będzie je spłacić.

Problemy przedsiębiorstw to niejedyny powód obaw analityków. W lipcu Moody's ostrzegł, że złe długi zaciągnięte przez lokalne władze są poważniejszym problemem, niż przypuszczano: są o 3,5 biliona juanów większe niż szacunki mówiące o kwocie 8,5 biliona. – Odsetek niespłacalnych długów w chińskim systemie bankowym może sięgać 8 – 12 proc. pożyczek – uważa Moody's.

>>> Czytaj też: Chiny, czyli mocarstwo biedy

Analitycy podkreślają jednak, że choć obawy o spłacalność pożyczek rosną, w razie czego chińskie władze mogą uratować banki. – Żaden inny rząd na świecie nie ma takich możliwości, jeśli chodzi o pomoc dla sektora bankowego – mówi Hoflich. Wyjaśnia on, że najprostszym sposobem na zapewnienie płynności bankom jest sięgnięcie do rezerw walutowych. Według szacunków na koniec zeszłego roku wynosiły one 2,6 biliona dolarów i były bezapelacyjnie największe na świecie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj