Wróbel: Rynki wschodzące nie uratują światowej gospodarki przed hamowaniem

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
1 września 2011, 17:09
Łukasz Wróbel, Noble Securities
Łukasz Wróbel, Noble Securities/Forsal.pl
Indeks WIG20 tracący na wartości ponad 1 proc. na krótko przed zamknięciem czwartowej sesji był najsłabszym indeksem w Europie. Za granicą zapowiedzi hamowania światowej gospodarki płyną niemal z każdej strony.

Najsilniejsze, ponad dwuprocentowe wzrosty na światowych rynkach akcji w czwartek po południu notowały brazylijski indeks Bovespa i grecki ATHEX, który w tym tygodniu już i rósł o 15 proc. i spadał o 5 proc. Na inwestorów kupujących akcje w Brazylii niewątpliwie podziała wczorajsza zaskakująca decyzja banku centralnego, który obniżył główną stopę procentową o 50 pkt. bazowych do 12 proc., czego nie spodziewał się żaden z ponad 60 ekonomistów biorących udział w ankiecie agencji Reuters. Zacznijmy jednak od przeglądu najnowszych danych makroekonomicznych, na których brak zdecydowanie nie można było narzekać.

W ostatnich dniach kilka wiodących gospodarek opublikowało dynamikę PKB w II kw. Lekko rozczarowała Szwajcaria, która zwolniła z 2,5 proc. r/r do 2,3 proc., Niemcy zgodnie z oczekiwaniami rosły w tempie 2,8 proc. r/r, natomiast Kanady w ostatnim kwartale skurczyła się o 0,4 proc. (dane annualizowane). Indeksy PMI w przemyśle Chin, strefy euro i Wielkiej Brytanii spadły poniżej ważnego poziomu 50 pkt. (oba wynoszą 49 pkt), ale za to pozytywnie zaskoczył indeks ISM, który wbrew prognozom ekspertów wskazał na poprawę nastrojów w amerykańskim przemyśle. Ekonomiści międzynarodowych instytucji finansowych, którzy jeszcze nie zweryfikowali w dół prognoz wzrostu globalnego PKB należą do mniejszości. Dziś rząd Portugalii obniżył prognozy PKB - w przyszłym roku spodziewa się spadku o 2,2 proc. Obniżki stóp procentowych w Brazyli czy Turcji również sygnalizują, że rynki wschodzące nie są w stanie oddzielić się od globalnej koniunktury i pchać resztę świata do przodu.

W takich warunkach dla inwestorów kluczowa staje się wiarygodność obietnic najbardziej zadłużonych państw, bo jak pokazali w tym tygodniu Włosi sama deklaracja cięcia wydatków od ostatczenej wersji reform może różnić się bardzo znacząco. Rzadko na korzyść posiadaczy obligacji. Międzynarodowa delegacja monitorująca właśnie postępy Greków w realizacji programu oszczędnościowego, według nieoficjalnych informacji, ponownie będzie miała dla inwestorów złe wieści. Grecka prasa donosi, że nie uda się zrealizować założenia redukcji deficytu budżetowego do 7,6 proc. PKB i że spadnie on jedynie do 8,8 proc. z ponad 10 proc. PKB w 2010 r.

Wyprzedaż euro (1,455 USD we wtorek do 1,422 USD w czwartek popołudniu) może być zapowiedzią trudnych rozmów, które będą toczyć się w najbliższych dniach między władzami Grecji a, z jednej strony posiadaczami obligacji czekających na restrukturyzację, z drugiej Finlandią, Austrią i Holandią domagającymi się zabezpieczenia ich wkładu w program pomocowy, a z trzeciej z Międzynarodowym Funduszem Walutowym mającym uzasadnione wątpliwości w zdolność wdrożenia niezwykle trudnych politycznie reform przez Greków. Warto mieć to na uwadze rozważając obecnie kupuno akcji, zwłaszcza, że po tygodniowej serii wzrostowej giełdowe niedźwiedzie tylko czekają na dogodną okazję do kontrataku.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Noble Securities
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj