Notowania franka szwajcarskiego nadal zagrażają eksportowi Szwajcarii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 września 2011, 21:16
Frank szwajcarski, uważany za najbezpieczniejszą walutę na świecie, nadal spędza sen z powiek bankierom w Genewie i Zurychu. Ostatnia decyzja banku centralnego Szwajcarii o usztywnienie kursu do euro, nie osłabiła go na tyle, aby przestał zagrażać szwajcarskiemu eksportowi.

Od kiedy, po raz pierwszy od 30 lat (6 września), bank centralny Szwajcarii wprowadził sztywny parytet CHF do EUR, frank zdeprecjonował się wobec wszystkich swoich 16 rywali na rynku walutowym, a najbardziej do dolara – pisze Bloomberg. Jego kurs gwałtownie zanurkował i zatrzymał się na stałym poziomie.

We wtorek notowania żelaznej waluty znów wyraźnie spadały na fali spekulacji o kolejnej interwencji szwajcarskiego banku centralnego i zmianie dotychczasowego parytetu euro do franka z poziomu 1,20 na 1,25. „Spekulacje, iż mogłoby do tego dojść jutro, kiedy to Narodowy Bank Szwajcarii informuje o swoich rutynowych działaniach (w każdą środę), pojawiły się dzisiaj po południu i natychmiast doprowadziły do osłabienia się franka”, powiedział Marek Rogalski, analityk BOŚ.

>>> Polecamy: Największy przekręt w historii szwajcarskich banków: UBS traci 2 mld dol.

Jak mówi analityk, notowania EUR/CHF wzrosły jednak tylko do 1,2210, a więc widać, że część inwestorów sceptycznie podchodzi do rynkowych plotek. 

Niezależnie od tego czy są to tylko spekulacje, czy nie - Szwajcaria nadal ma problem z kursem franka. Rząd obniżył niedawno prognozę wzrostu gospodarczego na ten i następny rok, uzasadniając swoją decyzje „nadal znacznie przewartościowaną walutą” - pisze Bloomberg. 

„Szwajcarska gospodarka wskazuje coraz więcej objawów spowolnienia w drugim kwartale tego roku i wygląda na to, że znalazła się na najsłabszym punkcie od czasów kryzysu w 2009 r. Według raportu, kraj nie musi się obawiać jednak recesji. Eksport w tym roku utrzyma się na poziomie 3,2 proc. W przyszłym może jednak spaść do 0,7 proc.”, pisze dalej Bloomberg. „Według prognoz szwajcarski PKB urośnie o 1,9 proc. w tym roku oraz zaledwie 0,9 proc. w 2012 r.”, głosił komunikat rządowy 20 września. 

Dążenie do utrzymaniu kursu franka na stałym poziomie może jednak doprowadzić do inflacji, a w konsekwencji do podniesienia stóp procentowych, jak ostrzegają niektórzy szwajcarscy analitycy.

>>> Czytaj też: Uwaga na promocje kredytów, nie wszystkie się opłacają

Jeśli Szwajcaria podniesie stopy procentowe, to ucierpią na tym też kredytobiorcy z innych krajów (takich jak Polska), którzy zaciągnęli pożyczkę w tej walucie. Jeszcze niedawno kredyty we franku były korzystne, ponieważ stopy procentowe w Szwajcarii pozostawały bliskie zeru, a kurs franka wydawał się stabilny. 

Teraz Narodowy Bank Szwajcarii, aby utrzymać niski kurs franka musi wpompowywać duże ilości pieniądza na rynek, a to może okazać się łatwą drogą do inflacji i podwyższenia stóp procentowych. Na razie jednak nic na to nie wskazuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj