Ekspert: Francja nie wytrzyma kosztów rezygnacji z energetyki jądrowej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 września 2011, 14:16
Zdaniem szefa francuskiego urzędu ds. energetyki jądrowej (CEA), Bernarda Bigota, Francja nie wytrzymałaby kosztów zamknięcia elektrowni atomowych. Według paryskiej prasy, obciążyłoby to państwo kwotą co najmniej 750 miliardów euro.

W wywiadzie dla czwartkowego wydania dziennika "Le Figaro" Bigot, wysoki komisarz Urzędu ds. Energii Jądrowej i Energii Alternatywnych (CEA), podkreślił, że postulowana przez ekologów i część lewicy rezygnacja z energetyki jądrowej "rozsadziłaby" wydatki państwa na energię.

>>> Czytaj też: Francuzi boją się gazu łupkowego

Ekspert nie chciał podawać szacunkowych kosztów takiej operacji. Zaznaczył jednak, że mogłyby one być nawet trzykrotnie wyższe niż w Niemczech, które po katastrofie w Fukushimie ogłosiły wycofanie się do końca 2022 roku z energetyki jądrowej. Niemieccy eksperci szacują koszty we własnym kraju na 250 mld euro.

"Jeśli chodzi o Francję, której potencjał siłowni jądrowych jest trzykrotnie wyższy od niemieckiego, żadna liczba nie może być w sposób odpowiedzialny podana, gdyż zasoby alternatywne (energia odnawialna) nie są w przypadku obu krajów takie same" - dodał Bigot.

Ze swojej strony "Le Figaro" szacuje, że w wypadku zamknięcia elektrowni atomowych Francja musiałaby zapłacić co najmniej 750 mld euro, jeśli pomnoży się przez trzy niemiecki "rachunek" za taką operację. Ale - dodaje gazeta - być może Francuzi musieliby zapłacić więcej, jako że gospodarka ich kraju jest w większym stopniu niż niemiecka zależna od tego źródła energii.

Po japońskiej tragedii postulat zamknięcia francuskich elektrowni jądrowych wysunęli przedstawiciele francuskiej Partii Zielonych, żądając przeprowadzenia krajowego referendum w tej sprawie. Z kolei główna siła opozycyjna - socjaliści (PS) - są podzieleni w tej sprawie.

Szefowa tej partii Matine Aubry poparła ostatnio jak najszybsze odejście Francji od atomu. Z kolei faworyt nadchodzących prawyborów prezydenckich w PS Francois Hollande zaproponował niedawno, aby Francja do 2025 roku zredukowała o 25 proc. uzależnienie kraju od energii jądrowej.

Z kolei centroprawicowy prezydent Nicolas Sarkozy i rząd Francois Fillona powtarza, że francuskie siłownie są bezpieczne i nie ma powodów do ich likwidacji. Francja należy do światowych potęg w dziedzinie energetyki jądrowej. Posiada 58 reaktorów atomowych, które zaspokajają około 75 procent krajowego zapotrzebowania na energię. Średnio liczą one sobie po 25 lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj