Ross: Nie wierzcie zapewnieniom zarządzających funduszami

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 października 2011, 04:34
Biznesmeni
Biznesmeni Fot. Shutterstock/ShutterStock
Za jak głupich muszą nas mieć zarządzający funduszami? W ubiegłej dekadzie aktywnie zarządzające fundusze nie cięły kosztów, lecz podnosiły prowizje. Ponad 90 proc. z nich podniosło w tym czasie ceny.

Raport firmy Lipper, specjalizującej się w analizie danych, pokazał że aktywnie zarządzane fundusze podniosły swoje prowizje średnio o 30 punktów bazowych. Jeżeli płacisz swojemu zarządzającemu funduszami 1,5 proc. rocznie, a potem odsetek ten rośnie do 1,8 proc., stanowi do poważny cios dla twoich zwrotów w dłuższej perspektywie. Ta informacja jest szczególnie nieprzyjemna biorąc pod uwagę, że wszystkie aktywne fundusze tracą obecnie pieniądze.

>>> Polecamy: Zobacz, co mówią ekonomiści o sposobach rozwiązania kryzysu strefy euro

Oczywiście, za ostatnie straty można w dużej mierze obwiniać spadki na giełdzie. Indeks FTSE All Share obniżył się o prawie 10 procent w ostatnich trzech miesiącach, co w nieunikniony sposób uderzyło w długoterminowych, aktywnych inwestorów giełdowych. To jednak nie zdejmuje z zarządzających funduszami odpowiedzialności jeżeli chodzi o prowizje. Dlaczego ich nie obniżyć, kiedy traci się pieniądze? Niektórzy fund-menadżerowie w Stanach Zjednoczonych, którzy radzą sobie poniżej benchamarku obniżają w związku z tym swoje opłaty. Czy to naprawdę uczciwe, aby zarządzający wciąż pobierali prowizje za swoją działalność? Branża kontratakuje dwoma argumentami. Po pierwsze, jeżeli twój fundusz przynosi straty, roczna obowiązkowa opłata również spada w ujęciu procentowym – zazwyczaj 1,5 proc. – w porównaniu z łącznymi aktywami pozostającymi w zarządzie. Jednak po odwróceniu tej logiki okazuje się, że jeżeli fundusz przynosi zyski, to opłaty od zarządzania nim rosną i menadżer zarabia więcej. 

>>> Czytaj też: Polska nie boi się pogłębienia integracji w strefie euro

Jak więc w ten sposób wytłumaczyć sposób naliczania prowizji? Drugi argument głosi, że zarządzający mają prawo podnosić opłaty dla swoich najlepszych funduszy – tych które radzą sobie lepiej niż rynek, lub są kierowane przez „gwiazdy” branży. Pomysł zasadza się na tym, że inwestorzy będą płacić więcej za lepszą jakość. Ed Moisson, szef działu analiz funduszy w Lipper, który sporządził raport twierdzi, że nie ma jasnego i czytelnego wytłumaczenia, dlaczego słabsi gracze mieliby podnosić prowizje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj