Prof. Podemski: expose Tuska zapowiedzią rewolucyjnych zmian rozłożonych w czasie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 listopada 2011, 15:10
Socjolog, prof. Krzysztof Podemski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu o piątkowym expose premiera Donalda Tuska:

"To jest zapowiedź rewolucyjnych zmian wykonywanych w sposób ewolucyjny, rozłożonych w czasie.

Premier starał się zgrabnie wytrącić broń lewej i prawej stronie sali. Lewa strona usłyszała, bardzo słuszny zresztą, postulat opodatkowania księży. Prawa strona usłyszała o silnym państwie, zwiększeniu roli Polski w UE, tożsamości narodowej. Najprawdopodobniej będzie trudno totalnie atakować Tuska, uwagi mogą dotyczyć poszczególnych propozycji, terminów wprowadzania zmian.

Tusk starał się pokazać, że kryzys się zbliża i do naszych granic. Żeby wyjść z niego względnie bezpiecznie, musimy przeprowadzić gruntowne reformy. Ich koszty muszą być ponoszone solidarnie, sprawiedliwe, a nie równo przez wszystkie grupy społeczne. Dlatego najbiedniejsi muszą korzystać ze szczególnej ochrony, a najbogatsi muszą zrezygnować z części przywilejów.

>>> Polecamy: Donald Tusk wygłosił expose. Zobacz, jakie obietnice złożył premier

Premier przedstawił projekt zmian największych absurdów naszej polityki społecznej np. traktowania całej branży górniczej, jak górników dołowych, czy wyłączenia rolników i księży z powszechnego systemu podatkowego. To są działania zdecydowanie w dobrym kierunku.

W wystąpieniu premiera zazgrzytało mi wskazanie jednej tylko grupy zawodowej, która dostanie podwyżki. To jest grupa kojarząca się z aparatem represji: wojsko i policja. Rozumiem, że jest to próba pozyskania tych środowisk, które mają objąć reformy emerytalne. Ale podwyższenie pensji przed nadchodzącym kryzysem tylko w resortach siłowych, może budzić niepokój i chyba wielu słuchaczom kojarzy się źle. Expose było skonstruowane na zasadzie +coś za coś+: np. podwyższymy wiek emerytalny, ale za to podniesiemy emerytury.

Wystąpienie było względnie krótkie, konkretne, z mocniejszą retoryką jedynie na początku i na końcu. Czasem premier robił przerwy, które raczej nie były przerwami na oklaski. Miałem wrażenie, że premier był zdenerwowany lub chciał zrobić takie wrażenie, że musi wygłaszać przemówienie pełne tak bolesnych treści".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj