Do kłopotów z europejskim kryzysem zadłużenia dołączył niepokój o amerykańskie finanse. Po trzech miesiącach negocjacji kongresmeni oddelegowani do prac nad sposobami zmniejszenia budżetowej dziury nie doszli do żadnego porozumienia. Rodzi to obawę o obniżenie ratingu Stanów Zjednoczonych.

S&P500 spadając wczoraj o prawie 1,9 proc., do 1193 punktów, przełamał wsparcie, jakie w okolicy 1215 punktów tworzyła linia łącząca szczyty z końca sierpnia, połowy września i połowy października. To otwiera drogę do dalszej zniżki. Kolejnych prób obrony byków przed przeceną można wypatrywać około 1175 punktów, a w niekorzystnych warunkach dopiero na poziomie 1100 punktów.

A warunki nie są korzystne i trudno trudno zidentyfikować czynniki, które mogłyby doprowadzić do zmiany nastrojów. Na myśl przychodzą jedynie psychologiczne i sezonowe, a więc wyprzedanie rynku i bliskość rajdu Świętego Mikołaja.

Wyprzedanie nie jest zbyt duże i można o nim mówić z punktu widzenia krótkoterminowej tendencji. Od ostatniego szczytu z końca października S&P500 stracił nieco ponad 7 proc., z czego ponad dwie trzecie, to efekt spadku z ostatnich trzech sesji.
W gorszej sytuacji jest DAX. W jego przypadku spadek od ostatniego maksimum przekracza 11 proc., ale bilans ostatnich trzech sesji jest identyczny jak w Nowym Jorku i wynosi 5,1 proc. Indeks naszych największych spółek w horyzoncie trzech tygodni, ze spadkiem o 9,6 proc. plasuje się między tymi dwoma głównymi giełdami, w perspektywie trzech sesji wyprzedza je, zniżkując o 6,5 proc. Ostatnią przecenę w dużej mierze zawdzięcza potężnemu spadkowi notowań akcji KGHM. W ciągu dwóch sesji zniżka sięgnęła 22 proc. Wszystko wskazuje, że WIG20 może dotrzeć w okolice 2050 punktów.

Poniedziałek był dniem mocnych wrażeń także na rynku surowców. Notowania ropy naftowej ucierpiały niewiele, zniżkując o 0,8 proc. Jednak kontrakty na miedź zniżkowały o 2,5 proc., a na bawełnę o 4 proc. O prawie 2,7 proc w dół poszły ceny złota, raz jeszcze pokazując, że w okresach nerwowości na rynkach magia złota nie jest niezawodna. Nerwów nie brakuje, a tymczasem od 7 listopada złoto staniało o 118 dolarów, czyli o 6,5 proc. Na rynkach finansowych króluje dolar, który od końca października umocnił się wobec euro o prawie 5 proc.

Reklama

Na giełdach azjatyckich dominowały dziś niewielkie spadki. Nikkei zniżkował o 0,4 proc., po 0,6 proc. w dół szły wskaźniki w Hong Kongu i na Tajwanie, w Szanghaju traciły 0,1 proc. Bank Światowy podwyższył prognozy dla chińskiej gospodarki z 9 do 9,1 proc., jednak skorygował w dół do 8,4 proc. szacunki na 2012 r. Mocniejszej redukcji uległy prognozy dla regionu. Zwyżkujące o 0,7 proc. kontrakty na S&P500 i rosnące po 0,7-0,9 proc. pochodne na CAC40 i DAX dają nadzieję na nienajgorszy początek handlu w Europie. Nastroje są jednak bardzo nerwowe i zmienić może je nawet niewielki impuls. Wczesnym popołudniem może wpłynąć na nie informacja o dynamice amerykańskiej gospodarce w trzecim kwartale. Oczekuje się, że wzrosła o 2,5 proc.