Wróbel: Dobre dane z USA pomogą akcjom

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 grudnia 2011, 09:09
Łukasz Wróbel, Noble Securities
Łukasz Wróbel, Noble Securities/Forsal.pl
Uwaga inwestorów od kilku miesięcy nieprzerwanie koncentruje się na strefie euro, gdzie szereg wskaźników makroekonomicznych wskazuje na rozpoczynającą się recesję. Tymczasem amerykańska gospodarka wykazuje coraz więcej oznak ożywienia.

W czwartek wskaźnik ISM, obrazujący nastroje amerykańskich przedsiębiorców z branży przemysłowej, odreagował spadki z ostatnich czterech miesięcy i wzrósł do najwyższego poziomu od czerwca 2011r. (52,7 pkt, oczekiwano wzrostu do 51,5 pkt z poziomu 50,8 pkt przed miesiącem). Przed piątkową sesją dowiedzieliśmy się, że w listopadzie sprzedaż samochodów wyniosła 13,7 mln (w ujęciu rocznym), co było najlepszym wynikiem od sierpnia 2009r., kiedy to rząd pobudził rynek specjalnym programem "cash for clunkers".

Ponadto, największe sieci detaliczne w listopadzie odnotowały wzrost sprzedaży o 3,1 proc., co dobrze rokuje przed sezonem przedświątecznych zakupów, który w przypadku niektórych sprzedawców generuje nawet do 40 proc. rocznych przychodów. Przed publikacją raportu z rynku pracy za listopad oczekiwania są więc na wysokim poziomie, zwłaszcza, że w środę agencja ADP poinformowała, że sektor prywatny w listopadzie stworzył 206 tys. nowych miejsc pracy, czyli zancznie więcej niż prognozowali ekonomiści spodziwający się wzrostu liczby etatów o ok. 130 tys.

Z drugiej strony wczorajsze odczyty wskaźników PMI nie napawają optymizmem, bo wynikało z nich, że sektor przemysłowy znalazł się w odwrocie nie tylko w największych gospodarkach strefy euro, ale również w Polsce i Chinach. Pierwszy od dwóch lat odczyt poniżej 50 pkt. dla polskiego przemysłu w połączeniu z najniższymi wskazaniami PMI od 28 miesięcy dla gospodarek Niemiec, Francji, Holandii czy Austrii sugeruje, że w ostatnim kwartale 2011 r. zachowanie konsumentów będzie mieć jeszcze większe znaczenie dla PKB Polski niż w ostatnim okresie.

Kolejne spotkania przywódców Niemiec i Francji powinny wkrótce przynieść precyzyjne określenie roli funduszu EFSF w procesie dokapitalizowania banków, na który zostaje coraz mniej czasu. Jeśli poznamy takie konkrety w ciągu kilku najbliższych dni, w połączeniu z poprawiającą się kondycją amerykańskiej gospodarki, może to dać impuls rynkom akcji do silnego wzrostu, a złotemu pomóc odrabiać straty do dolara, euro i franka.

W piątek tuż przed otwarciem notowań na GPW w Azji indeksy rynków akcji poruszały się w okolicy poziomów z poprzedniej sesji. NIKKEI rósł o 0,5 proc., a Hang Seng o 0,4 proc. Na rynku walutowym dolar kosztował 3,32 PLN, euro 4,48 PLN, a za franka płacono 3,63 PLN.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Noble Securities
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj