Tadić: przyszłoscią Serbi jest UE i nie powinna z tego rezygnować

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 grudnia 2011, 20:09
Serbia "nie powinna rezygnować" ze swej przyszłości w Unii Europejskiej - oznajmił prezydent tego kraju Boris Tadić w piątek, gdy przywódcy UE nie podjęli na szczycie w Brukseli decyzji o przyznaniu Serbii statusu kandydata, przekładając to na marzec.

"Serbia nie może i nie powinna rezygnować ze swej europejskiej przyszłości. Każda inna decyzja miałaby długoterminowe skutki dla jej obywateli. Należymy do Europy i każde inne rozwiązanie miałoby skomplikowane konsekwencje" - oznajmił Tadić.

Dodał, że przełożenie decyzji w sprawie Serbii będzie "wiatrem w żagle" nacjonalistycznej opozycji w kraju.

>>> Czytaj tez: USA: "szczyt nie zdziałał nic, aby zażegnać kryzys finansowy"

Wicepremier Bożidar Djelić, odpowiedzialny w rządzie w Belgradzie za sprawy europejskie, podał się do dymisji po zakończeniu szczytu UE. "Powiedziałem, że jeśli nie otrzymamy statusu kandydata, odejdę - i dotrzymuję słowa" - powiedział dziennikarzom.

Dwudniowy szczyt UE w Brukseli, na którym oczekiwano rozstrzygnięcia w sprawie Serbii, został zdominowany przez sprawę kryzysu strefy euro. Informując o przełożeniu decyzji, Van Rompuy zapewnił, że UE "będzie nadal oceniać postępy Serbii, a jasnym celem jest "nadanie statusu kandydata".

Nieoficjalnie wiadomo, że największy sprzeciw wobec przyznania Belgradowi statusu kandydata do członkostwa w UE wyrażają Niemcy, popierane m.in. przez Austrię i Holandię.

Komisja Europejska wnioskowała w październiku o przyznanie Serbii statusu kandydata bezwarunkowo, ale datę otwarcia negocjacji akcesyjnych uzależniła od poprawy stosunków Belgradu z jej dawną prowincją - Kosowem.

Belgrad odmawia uznania proklamowanej w 2008 r. niepodległości Kosowa. W zeszłym tygodniu zawarł jednak z Prisztiną porozumienie o wspólnej kontroli przejść granicznych. Impulsem do tego stały się protesty kosowskich Serbów na przejściach granicznych między Serbia i Kosowem w Brnjaku i Jarinje.

Władze w Kosowie oznajmiły potem, że przyjmując porozumienie o wspólnej kontroli przejść, Serbia uznała też przebieg granic i państwowość Kosowa. Jednak Belgrad uważa, że porozumienie jest czysto techniczne i nie stanowi aktu uznania niepodległości Kosowa.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj