Po środowych przecenach na giełdach nie ma już ani śladu. Dobre odczyty indeksów PMI w Niemczech, Francji, strefie euro oraz w Chinach, pomogły inwestorom w odzyskaniu wiary w rynek. Sprzyjały temu lepsze od oczekiwań dane ze Stanów: wartość indeksu FED z Filadelfii wyniosła 10,3 (ekonomiści prognozowali wzrost na poziomie 5) oraz liczba złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w Stanach, która wyniosła w minionym tygodniu 366 tys. wobec oczekiwań na poziomie 390 tys. Gorsze od oczekiwań okazały się za to dane o produkcji przemysłowej w Stanach. Nie powinny one jednak popsuć nastrojów inwestorów, którzy otrzymali suma summarum dużo większy koszyk z lepszymi od oczekiwań danymi gospodarczymi.

W czwartek w Berlinie wypowiedział się Mario Draghi, prezes EBC. Jego zdaniem luzowanie polityki pieniężnej nie doprowadziło na świecie do widocznych efektów gospodarczych. Można po tych słowach spodziewać się mniejszych oczekiwań co do zakresu działań antykryzysowych przez Europejski Bank Centralny. Potwierdza to jego kolejna wypowiedź, iż skup obligacji w ramach programu SMP nie będzie trwał wiecznie. Nie miało to jednak bezpośredniego wpływu na zachowania inwestorów.

Na rynku euro-dolara pojawiła się wzrostowa korekta. Po utworzeniu średnioterminowego minimum na poziomie 1,2924 USD, rozpoczęły się zwyżki (ostatni raz taki poziom na tym rynku był obserwowany w styczniu 2011 roku). Wpływ miały na nie z pewnością lepsze od oczekiwań odczyty indeksów PMI. Kurs zdołał już przebić się przez grudniową linię trendu spadkowego (1,3029 USD). Jeśli wzrosty na parze kursu euro-dolar utrzymają się dłużej, docelowym poziomem będzie przedział cenowy 1,3315 USD - 1,3323 USD za euro. Kontynuacja spadków może poprowadzić kurs do poziomu 1,2575 USD (ostatni raz taki poziom na rynku był notowany w lipcu 2010 roku). Cena baryłki ropy poruszała się w czwartek w trendzie horyzontalnym. Inwestorzy płacili za baryłkę od 104,62 USD do 105,62 USD. Z fundamentalnego punktu widzenia cena baryłki ropy może wzrosnąć, szczególnie po danych ze Stanów.

Dobre dane z Europy zwiększyły w czwartek apetyt na ryzyko. Ujemnie skorelowany kurs pary euro-dolar do kursów par euro-złoty i dolar-złoty spowodował w czwartek aprecjację złotego. Po utworzeniu rocznego maksimum na rynku euro do złotego na poziomie 4,593 PLN kurs skierował się na południe. O godz. 15.30 inwestorzy płacili za euro ok. 4,521 PLN. Najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 4,504 PLN.

Dopóki kurs nie przebije poziomu 4,49 PLN w terminie średnioterminowym, dopóty obecny spadek kursu można uważać za korektę trendu wzrostowego. Rynek dolara do złotego utworzył w środę maksimum cenowe na poziomie 3,529 PLN. W czwartek o godz. 15.30 płacono za dolara ok. 3,469 PLN. Najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 3,463 PLN. Dopiero jeśli kurs przebije poziom 3,366 PLN, będzie można mówić o zmianie średnioterminowego trendu.