"Zejdziemy wówczas do produkcji amoniaku, jaką mieliśmy w zeszłym roku" - powiedział Jałosiński.

17 lutego Police informowały, że ograniczenie dostaw gazu przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo potrwa do końca lutego. Ograniczenia PGNiG wprowadziło od 31 stycznia - jak wyjaśniało, na wniosek Gaz-Systemu.

Jednocześnie Police informowały z końcem stycznia, że w wyniku ograniczenia dostaw gazu zmniejszają wielkość produkcji amoniaku na dwóch liniach produkcyjnych - łącznie o 35 proc., bez konieczności wyłączania instalacji. Tym samym ograniczeniu uległa sprzedaż amoniaku m.in. do odbiorców zewnętrznych. W środę przedstawiciele spółki poinformowali, że produkcja została ograniczona o ok. 30 proc.

Wiceprezes grupy Azoty Tarnów, do której należą Police, Witold Szczypiński powiedział w środę, że zarząd grupy analizuje możliwości zakupu gazu ziemnego z innego źródła.

"Police wytrzymają, ale Tarnów ma kłopoty, bo nie bilansuje się w amoniaku. W tym momencie musimy korzystać z zakupu wschodniego, ale tego niestety tak szybko nie da się zaaranżować, mimo że uruchomiliśmy część tych zakupów" - wskazał Szczypiński. "Istnieje prawdopodobieństwo ograniczenia produkcji nawozów" - dodał.

Reklama

Wiceprezes Azotów Tarnów wyjaśnił, że gdyby PGNiG przedłużyło ograniczenia, grupa byłaby w stanie uzyskać ten surowiec w ciągu trzech tygodni. "Takie dostawy powodowałyby, że grupa zbilansowałaby się - to jest nasz główny cel" - zaznaczył.

Szczypiński przypomniał też, że nawet jeśli do Tarnowa trafią dostawy amoniaku z innego źródła, Police nadal nie będą korzystały ze sprzedaży dotychczasowych nadwyżek amoniaku na zewnątrz. Obecnie w Tarnowie brakuje amoniaku, ale uzupełnia ten brak dostawami ze Wschodu.

"Sądzę, że bilansowa dziura ostatecznie nie będzie duża, zdołamy ją zasypać. Natomiast mamy teraz sezon nawozowy i powinniśmy pracować na pełnych zdolnościach" - podkreślił wiceprezes Azotów Tarnów.