Groźny trojan może pozbawić rzesze internautów dostępu do sieci

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 lipca 2012, 19:13
Wirus, komputer Fot. Shutterstock
Wirus, komputer Fot. Shutterstock/ShutterStock
 Choć o problemie stworzonym przez złośliwe oprogramowanie wiedziano od dawna, a FBI zorganizowała nawet specjalną stronę internetową, umożliwiającą internautom sprawdzenie ich komputerów, już w poniedziałek setki tysięcy ludzi mogą utracić dostęp do sieci.

Eksperci oceniają, że mimo licznych alertów ogłaszanych m.in. na portalach społecznościowych i przez dostawców usług internetowych, na całym świecie zarażonych jest jeszcze 277 tysięcy komputerów.

W listopadzie 2011 roku, po pięciu latach śledztwa amerykańska FBI przeprowadziła operację przeciwko przestępczej grupie, która przejęła kontrolę nad milionami komputerów na całym świecie i wykorzystywała je do najrozmaitszych oszustw, zarabiając na tym miliony.

Przestępcy zainfekowali komputery trojanem DNSChanger, manipulującym ustawieniami DNS (Domain Name System), czyli systemu wykorzystywanego do przekładania przyjaznych dla użytkownika adresów internetowych na adresy numeryczne, zrozumiałe dla komputerów.

Umożliwiało im to manipulację wynikami wyszukiwarek internetowych, kierowanie internautów na podrobione strony, do złudzenia przypominające portale znanych firm oferujące internetowe zakupy, instalowanie kolejnego złośliwego oprogramowania itp.

Według FBI, tylko w Stanach Zjednoczonych przestępcy kontrolowali pół miliona komputerów. Zainfekowane zostały zarówno komputery prywatne, jak i firmowe oraz w urzędach, nawet w amerykańskiej agencji kosmicznej NASA.

DNSChanger jest tym groźniejszy, że uniemożliwia w zainfekowanych komputerach instalowanie niezbędnych aktualizacji oraz utrudnia funkcjonowanie programów antywirusowych. Takie komputery są więc podatne na najrozmaitsze ataki także innych komputerowych przestępców.

Po zebraniu wystarczającego materiału dowodowego zatrzymano podejrzanych, ale musiano zrezygnować z natychmiastowego wyłączenia ich serwerów, ponieważ oznaczałoby to, że zainfekowane komputery stracą łączność z internetem.

FBI zdecydowała się na niecodzienne rozwiązanie: zaangażowano prywatną firmę, która zainstalowała dwa "czyste" serwery, umożliwiające zainfekowanym komputerom normalne korzystanie z internetu. Ten doraźny system przestaje jednak funkcjonować 9 lipca o godz. 6.01 czasu polskiego.

Tym, którzy podejrzewają, że ich komputery mogą być zainfekowane, FBI radzi skorzystać z pomocy specjalistów. Udostępniono w internecie stronę, na której każdy może szybko sprawdzić ustawienia DNS w swoim komputerze (https://forms.fbi.gov/check-to-see-if-your-computer-is-using-rogue-DNS). Pomocą służy też portal http://www.dcwg.org.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj